27 obserwujących
1200 notek
676k odsłon
  1711   1

Prawdziwa grupa śmierci

A może bardziej adekwatnym byłoby to nazwać „grupą prawdziwej śmierci”? Niby kwestia głupiej kolejności wyrazów w zdaniu, a jak zmienia się wydźwięk, prawda? W każdym razie:

Po, mającym miejsce w listopadzie 2019-go roku, losowaniu fazy grupowej finałów piłkarskich Mistrzostw Europy (strasznie dumnie i pompatycznie to brzmi, a de facto takie to „finały”, że już ponad pół Europy w nich startuje, nie pisząc o tym, że w eliminacjach to ćwierć Azji jeszcze, nie wiedzieć z jakich przyczyn, dochodzi), grupę F, w której znalazły się Francja, Niemcy, Portugalia i Węgry, okrzyknięto, przepraszam za wyrażenie, „grupą śmierci”. Taki roboczy tytuł jej wymyślono. Że niby te drużyny, szczególnie pierwsze trzy, takie silne i że takie biedne i pokrzywdzone, bo na siebie muszą trafiać już w fazie grupowej, co niektóre z nich może potem postawić w trudnej sytuacji przed fazą pucharową.

No i faktycznie okazało się, że postawiło. Wszystkie trzy, które z tej grupy wyszły. Obrońca tytułu trafił na Belgię i poległ. Potem Francja skonała po karnych, które lepiej egzekwowali Szwajcarzy. Na koniec, wczoraj, Niemcy zostali ordynarnie i bezwzględnie skopani przez Anglików. Umarli rzucając cień. Na Loewa, który znów się nie mógł powstrzymać i przez pół spotkania dłubał w różnych narządach. Swoich, na szczęście.

Mieliśmy więc praktycznie do czynienia, tak jak napisałem, z grupą prawdziwej piłkarskiej śmierci. Była to śmierć, w zasadzie, zbiorowa. No bo jak w krótkim czasie tak wiele trupów, to jak to inaczej nazwać?

Nie wiem tylko czy w takim razie liczne achy i ochy nad postawą Węgrów jawią się takie zasadne. No bo co oni wielkiego zrobili? Zajęli ostatnie miejsce w grupie, z której żadnego zespołu nie ma nawet w ćwierćfinale imprezy. A z naszej, na ten przykład, jest! I to nie bez szans na półfinał! A może na mistrzostwo? Nie pisząc już o tym, że jak Hiszpanie wygrają turniej to będziemy tylko jedną z dwóch drużyn, która z nimi na EURO nie przegrała!

I tu, nawet nie wiecie jak strasznie, żałuję że w piłce nożnej nie obowiązują zasady takie jak w judo. Tam, jakby ktoś przypadkowo nie wiedział, jeśli przegrałeś z finalistą, to masz prawo do repasaży. Bez względu na to czy odpadłeś w pierwszej, drugiej czy której tam rundzie. I zdarza się, że gość który, tak jak my, przegrał już na początku rywalizacji, zdobywa medal. Brązowy, ale zawsze. Takie repasaże w piłce nożnej byłyby, oczywiście, nieco kosztowniejsze niż repasaże w judo, ale UEFA uwielbia przecież przepych i przerost formy nad treścią, co wielokrotnie, a już na pewno przy organizacji tych mistrzostw, udowodniła. Więc o co, potencjalni protestanci, kamą? No?

...

Tak se tylko żartowałem:).

A wracając do meritum, czyli do śmierci. Tej piłkarskiej. Umarł Król! Niech żyje Król!

Tylko kto to może być? Belgia? Włochy? Może faktycznie Hiszpania? No bo chyba nie, przy całym szacunku, Anglicy, w dodatku bez Grealisha?


Lubię to! Skomentuj86 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport