27 obserwujących
1340 notek
792k odsłony
  957   0

Stawiam na Trumpa!

Judda, jakby się kto pytał.
Kto wygra w tym roku w Crucible Theatre? Została czwórka. Trump, Williams, Higgins i Ronnie.
Jeszcze dzisiaj rano postawiłbym na Williamsa. Niezła wtopa by była, jak się okazuje. Trump, który w poprzednich rundach, przynajmniej do stanu 8:5 dla Binghama w ćwierćfinale, grał w Sheffield bardzo przeciętnie, w porannej sesji półfinału rozstrzygnął go już praktycznie na swoją korzyść.
W tym roku różne dziwne rzeczy się w Crucible Theatre zdarzają (wspomniane 8:5 Binghama z Trumpem ze stanu 3:5, po czym młodszy z Anglików wygrywa 13:8; albo 8:8 Chińczyka Jana z Williamsem wyciągnięte z 2:6, a potem jednak porażka), ale jeśli Walijczyk nawiąże jeszcze w tym meczu wyrównaną walkę, to chyba nie z powodu swojej nagłej wspaniałej przemiany. Na tę chwilę, patrząc z jego pozycji, jest 1:7 i jest też po meczu. Takich strat po pierwszej serii półfinału MŚ się nie odrabia.
Trwa drugi półfinał. Higgins, który do półfinału prezentował się niezwykle równo, pudłuje na potęgę, a mimo to prowadzi 3:0 choć ostatniego frejma sesji przed przerwą zgarnie najprawdopodobniej O’Sullivan. O, właśnie zgarnął. Ale i tak wygląda jak przez okno.

...
Zapowiada się, że ktokolwiek z tej pary stanie w finale w szranki z Trumpem – przegra. Może być, że z kretesem. Najmłodszy gracz półfinałów wchodzi na obroty i, moim skromnym zdaniem szarego widza, już z nich nie zejdzie. Będziemy mieli powtórkę sprzed trzech lat. Kto wie czy nie dosłownie, bo są duże szanse nie tylko na pewną wygraną Trumpa, ale także na ten sam skład finału, co wtedy.
Określiłem się jednoznacznie w tytule. Co nie znaczy, że przestałem trzymać kciuki za O’Sullivana. Tyle, że jego zwycięstwo w tegorocznej edycji MŚ stoi nie pod jednym, a pod kilkoma, i to sporymi, znakami zapytania. Choć właśnie doprowadził w półfinale do remisu i ustrzelił swoją pierwszą półfinałową setkę…

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport