Zasługi Andrzeja Gołoty dla polskiego boksu są niepodważalne. Kwestionowac może to tylko wyjątkowy imbecyl.
Co innego zasługi, co innego zdrowy rozsądek. Tego Gołota nigdy, a na pewno za często, nie przejawiał. No bo jak można zgodzic się na walkę z jednym najlepszych obecnie pięściarzy świata będąc praktycznie na emeryturze i na dodatek nie będąc do niej zupełnie przygotowanym?
Ja rozumiem, że komuś może brakowac pieniędzy, ale żeby do tego stopnia? Przed tą walką Gołota miał prawo twierdzic, że jest najlepszym polskim zawodowym bokserem w historii. Teraz sam się z tej szarfy odarł. Nikt nie będzie za parę lat pamiętał, że Adamek w chwili walki był w szczytowym okresie kariery, a były zawodnik Legii przekroczył dawno 40-tkę. Natomiast wszyscy na zawsze zapamiętają, że góral warszawiakowi mordę wyjątkowo mocno i wyraziście obił.
Żeby było jasne. Ja wcale nie kibicowałem w tej walce Gołocie. Ale, jak każdemu polskiemu kibicowi, zależy mi na tym, żeby o naszych bardziej czy mniej wybitnych sportowcach, w tym bokserach, świat mógł mówic z uznaniem, a nie z pogardą.
Andrzej Gołota przez pół kariery robi wszystko, żeby było odwrotnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)