Apoloniusz Tajner, miłościwie panujący nam Prezes Polskiego Związku Narciarskiego, popełnił był, jeśli wierzyć Onet-owi, kolejny wywiad. Na marginesie można zauważyć, że też się chłopu nie znudzi tyle do kamery, mikrofonu czy kajetu gadać. Bite 8 lat przez całą zimę, i nie tylko, co tydzień w telewizji. O różnych gazetach i portalach nie wspomnę. Ma człowiek zdrowie. Ale nie o tym będzie.
Otóż rzeczony pan prezes wyłuszczył, że Adam Małysz będzie walczył o złoto w Vancouver. Ja osobiście bardzo się z tego cieszę. Od lat jestem wielkim fanem naszego zawodnika, którego uważam, jak dotąd, za (w najgorszym dla niego wypadku) trzeciego skoczka narciarskiego w historii tej dyscypliny sportu. W przeciwieństwie do wielu kibiców wierzyłem w jego wielki come back (mam to udokumentowane, jakby co, pisemnie w formie 13-tozgłoskowca pisanego i opublikowanego w październiku‘06 ) w roku 2007. I teraz, mimo, ze dwa ostatnie sezony były w jego wydaniu, łagodnie rzecz ujmując, takie sobie, dalej liczę, a raczej liczyłem, na jego przeogromny talent. Bo na talent trenerów to tak średnio.
Liczyłem, aż przeczytałem ten wywiad Tajnera. I mam problem. Bo doskonale pamiętam, co pan prezes mówił dwa lata temu przed sezonem i w jakim duchu wypowiadał się w listopadzie roku ubiegłego. I tu mnie boli. Ilekroć Tajner pitolił o wielkiej formie, nie tylko Małysza zresztą, to zawsze nasi robili za ogony. Po tygodniu, góra dwóch, rywalizacji w PŚ okazywało się, że drużyna jest przemęczona, bo nasz sztab szkoleniowy zarżnął ich tuż przed sezonem. I tak do Planicy albo przynajmniej, jak w zeszłym roku, do połowy Turnieju Nordyckiego. Przy czym do tej pory nie wiem czy dobre, bo były dobre, wyniki na mamucie w Słowenii to efekt zwyżki formy naszych czy li tylko wcześniejszego rzeczywistego zakończenia sezonu przez zawodników innych reprezentacji. Po to, jakby się kto pytał, by w obecny sezon wejść mocniej.
Więc jak były trener kadry znów mówi o wysokiej formie i dużych szansach to ja od razu się owijam w kokon. Tak na wszelki wypadek. Żeby trzeci rok pod rząd nie obudzić się z ręką w nocniku.
PS
Poniewaz doskonale wiem, że niewielu ludzi salonu 24 pasjonują skoki na nartach to, od jakiegoś czasu, staram się pisac tu o tym sporcie naprawdę sporadycznie. Gdyby jednakże ktos przez przypadek stwierdził, że może warto, choćby z nudów, coś o tej dyscyplinie sportu przeczytać, to zapraszam na swój blog w tym temacie. Oto adres: http://harem48.blog.onet.pl
Sorry za prywatę.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)