Żadnych kumpli. Jeśli ktoś myśli, że ten PZPR-owsko – Platfusowy, czerwono-różowy beton, jakim wypełniony jest PZPN cokolwiek odpuści, to właśnie dostał odpowiedź.
Dla nich nie liczy się nic. Nieważne, że trener debiutuje w roli selekcjonera, że od tego debiutu zależy dalsza atmosfera wokół piłki, że piłkarska Polska obgryza paznokcie wyczekując na poprawę gry i wyników, że jesteśmy na dnie i że trzeba, i wypada zwyczajnie się od niego odbić.
To nie jest ważne. Ważniejsze są, po raz tysięczny, własne interesa. Czyli, żeby: 1.utrudnić życie trenerowi, żeby mu się we łbie na wejściu nie poprzewracało i żeby się czasem za pewnie względem nich nie poczuł 2. maksymalnie zmarginalizować możliwość wykrzyczenia przez kibiców niechęci wobec PZPN.
Co się robi w tym względzie? Aranżuje się mecz na stadionie Legii. Czemu tam? Bo: 1. płyta boiska jest gorsza niż pastwisko, więc jak tu w ogóle można grać, a tym bardziej dobrze 2. kibice warszawscy bardziej od PZPN-u nie lubią ITI, więc okrzyki skierują w tę stronę.
Dwie pieczenie przy jednym ognisku. To są dla panów z PZPN rzeczy istotniejsze od dobra polskiej piłki.
O ile przed meczem z Rumunią miałem jeszcze wątpliwości co dla polskiej piłki jest w tej chwili najważniejsze to dziś już nie mam. TRZEBA WYCIĄĆ W PIEŃ PZPN. Inaczej nie ruszymy z miejsca ani na jotę. Nieważne kto będzie trenerem. Smuda, Majewski, Beenhakker czy do kupy Andcelotti z Hiddinkiem! Najpierw ogniem i mieczem, a potem praca od podstaw!


Komentarze
Pokaż komentarze (23)