HareM HareM
73
BLOG

FIFA, przekręty i telewizyjne powtórki

HareM HareM Rozmaitości Obserwuj notkę 11

FIFA, ustami swojego capo di tutti capi, wielokrotnie artykułowała nie tylko swój sceptycyzm, ale wręcz stanowcze i zdecydowane NIE wobec jakichkolwiek zmian jak chodzi o wykorzystywanie telewizyjnych powtórek do weryfikowania błędnych decyzji sędziów piłkarskich i, co za tym idzie, wobec możliwości korekty ewidentnie rzeźbionych rezultatów spotkań. Również o najwyższą stawkę.

Po wczorajszym spotkaniu Francji z Irlandią i zagraniu Thierrego Henry, które nie tylko wypaczyło wynik meczu, ale zaważyło na życiowych sprawach wielu setek, jeśli nie tysięcy ludzi, problem znów stanął na sportowej wokandzie.

Co powoduje, że w ewidentnej, wydawałoby się, sprawie niemożliwym jest przyjęcie sprawiedliwego dla wszystkich rozwiązania. Rozwiązania, które wręcz się narzuca.

Nie chcę nawet pisać o argumentach włodarzy FIFA. Są bezdennie głupie i po prostu kłamliwe. I nie to jest przedmiotem mojej analizy. Chodzi o rzeczy, o których Blatter i jego sitwa nigdy głośno nie powiedzą. Nie powiedzą, bo nie mogą. Nie mogą, bo o swoim skurwysyństwie nikt nigdy, a już szczególnie publicznie, nie ma ochoty mówić. W zawodowej piłce, jak w polityce, tym bardziej.

To są rzeczy, o których wszyscy wiemy, ale rzadko kiedy przeczytasz o tym w gazecie. Wszystko jedno: niemieckiej, angielskiej, rosyjskiej, hiszpańskiej czy polskiej. Dlaczego? Z tych samych powodów, dla których polska mainstreamowa prasa polityczna broni jak niepodległości różnych bydląt, bardziej lub mniej zaangażowanych w ten gnój, który panował na ziemiach polskich po II wojnie światowej. A więc raz, że spora część sportowych pismaków to krewni albo kolesie lub dobrzy znajomi tych ludzi, często wynajęci i osadzeni przez nich w różnych redakcjach, a dwa, że nawet jak tymi krewnymi czy najemnikami nie są, to resztkami z pańskiego stołu nie zwykli gardzić, więc wybrali rolę klakierków piłkarskich bonzów. Zawsze to skutkuje dla nich w końcu pełniejszą sakwą. Może paru porządnych dziennikarzy skrzywdziłem, ale ogólnie rzecz biorąc sumienie mnie nie gryzie.

Przechodząc do meritum. Trzeba to napisać raz, a wyraźnie. Kawa na ławę. Bo niby wszyscy o tym wiedzą, ale nikt tego odpowiednio nie nazywa. Po prostu. Jeżeli nie można weryfikować sędziowskich błędów to końcowe rezultaty meczów mają status tych NIE DO ZAJE..ANIA. Jakkolwiek protestują kibice, opinia publiczna i wuj wie kto tam jeszcze. Na przykład jakiś irlandzki minister, jak słyszę. Wobec powyższego pod nadzorem FIFA może się odbywać, bez żadnej możliwości czyjejkolwiek ingerencji, oficjalne kupczenie i żonglowanie punktami, awansami i drugi wuj wie czym jeszcze. Bo FIFA i jej agendy są przecież NIEZALEŻNE. Notabene na podobnej zasadzie, “zasadzie niezależności”, przeżył przecież PZPN.

No i ja się pytam. Kto zgodzi się uciąć gałąź, na której siedzi. W jakiej sytuacji Blatter et consortes oraz ich różne krajowe mutacje będą mieli większy wpływ (i, przy okazji, wpływyJ ) na rozwój wydarzeń niż teraz? A tak? Sędzia przed meczem wie co ma robić. Oczywiście odpowiednio dobrany sędzia. Ma się chłop czas przygotować do odpowiednich decyzji, może sobie wybrać czas i rodzaj narzędzia, którym się posłuży, rozpisać sobie odpowiednio wcześnie scenariusz. Skalkulować koszty również. Potem tylko odbywa się realizacja. Bez żadnych konsekwencji dla sprawy i, z reguły, dla sędziego. A jeśli nawet, to to się opłaca. Bo za tym stoją ogromne pieniądze, kontrakty piłkarskiej centrali, poszczególnych federacji, zawodników i tego typu drobnostki.

Dwa ostatnie akapity to oczywista oczywistość ale, jak napisałem, trzeba je do znudzenia powtarzać. Bo inaczej niczego się nie zmieni. Oczywiście cokolwiek w jakikolwiek sposób będzie tutaj zmienić bardzo trudno, ale bez głośnego i gremialnego artykułowania tych rzeczy nie ma żadnych szans, żeby to ruszyć.

A przecież sprawa byłaby nadzwyczaj prosta. Wystarczyłoby zastosować rozwiązanie, które wprowadził IIHF. Szybko, bez zgrzytów i przyjemnie. Wszystko w niecałą minutę. Tylko, że do tego trzeba elementarnej uczciwości. Więc po śmierci Blattera. Może.

 

PS

Właśnie przeczytałem na Onecie, że FIFA odrzuciła wniosek Irlandii o powtórzenie meczu. Ktoś myślał, że będzie inaczej?

 

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Rozmaitości