Gdyby ktoś poczuł się zniesmaczony tytułem to informuję, że to taka parafraza jest. Z nieco innego filmu. „Stawka większa niż życie” się nazywał albo jakoś tak.
Natomiast przechodząc do rzeczy trzeba stwierdzić po raz któryś z kolei, że obecny dyrektor Pucharu świata w skokach narciarskich coraz bardziej stara się by każdy w miarę przyzwoity kibic tego sportu zwracał się do niego w ten sposób.
Napiszę krótko, bo po odpadnięciu będącego w dużej formie Małysza w kwalifikacjach do konkursu nie mam nastroju do pisania elaboratów. Hofer osobiście załatwił nas dzisiaj dwa razy na cacy. Najpierw uznał, że numer Tepesa nakazującego skakać Małyszowi w warunkach urągających czemukolwiek, to rzecz niewarta nawet zastanowienia. Później, w konkursie drużynowym, podjął kuriozalną i bezprecedensową w historii decyzję o powtórzeniu skoków zawodników grupy II już po zakończeniu skoków przez wszystkich tych skoczków. Takich jaj w skokach jeszcze nie było. Smaczku sprawie dodaje fakt, że najwięcej, po raz drugi w ciągu kilkudziesięciu minut, stracili na tym Polacy a największy zysk był po stronie rodaków Austriaka, bowiem Kofler zawalił skok.
I tak pan Hofer upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu. To znaczy w jeden dzień wypaczył wyniki zawodów drużynowych (Polska, Austria i reprezentacja gospodarzy, bowiem Keituri skoczył na moim poziomie) i indywidualnych, bo jak wskazują rezultaty konkursu drużynowego Małysz jutro biłby się o zwycięstwo.
Mam nadzieję, że w zaistniałej sytuacji ilość durniów, którym nie spodoba się tytuł mojego posta, będzie drastycznie mała.
Pozdrawiam kibiców skoków narciarskich. Czeka nas ciężka zima. Narciarskie lobby zrobi wszystko, żeby wyniki większości zawodów nie miały nic wspólnego z rzeczywistością.
204
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (16)