Ja sobie zdaję sprawę, że postrzeganie skoków tylko przez pryzmat Małysza to największy błąd włodarzy tego sportu był. W pewnym momencie zaczęło się to zresztą odbijać czkawką wszystkim, włącznie z nim.
Ale dzisiaj, przy okazji jego urodzin, to można sobie na to pozwolić. Tym bardziej jak się nie jest włodarzem tylko kibicem.
Tydzień temu skoczkowie rozpoczęli sezon. Napisałem o tym trochę, na salonie też. Jak co roku o tej porze była farsa związana i z miejscem, i z sędziowaniem zawodów. Ale tak jest co roku, więc od biedy można przywyknąć.
W ostatniej chwili zima zdecydowała się podobno z lekka zaatakować i może nawet dojść do tego, że kilka najbliższych zawodów Pucharu Świata nie zostanie odwołanych, na co jeszcze tydzień temu zanosiło się tak samo jak na to, ze Zbysio z Mirem nie wrócą do sejmu.
Adam Małysz wydaje się być znów dobrze przygotowanym do sezonu. Świadczą o tym jego bardzo dobre skoki w konkursie drużynowym. Trenuje poza kadrą i, co było widać już w samej końcówce zeszłego sezonu, dobrze mu to służy. Pozostałym kadrowiczom zresztą też.
Już najbliższy weekend powinien potwierdzić wysoką formę Polaka. Jeśli tak się stanie jestem dziwnie spokojny o jego wyniki w tym sezonie. Oczywiście nie twierdzę, że musi lać wszystkich dookoła tak, jak to robił np. 9 albo 3 lata temu. Austriacy i Fin Olli pokazali w poprzednim roku jak ważnym elementem w sporcie i skokach jest, oprócz talentu, młodość. Tu ich przewaga nad Małyszem jest niewątpliwa. Dodatkowo wraca Ahonen, zawsze potencjalnie bardzo groźny. Konkurs inauguracyjny, przy całej swojej groteskowości, pokazał jednak, że Norwegowie też będą niezwykle silni. Na mój nos jednak nasz stary i szczwany lis (tak go już trzeba chyba nazywać) będzie miał w tym sezonie kilka asów w rękawie. I to wyjdzie w praniu.
Gdyby tak się stało, to ten sezon może się okazać dla wiślaka przełomowym. Nie będzie po prostu po nim kończył kariery tylko dalej skakał. Gdyby zrealizowały się jego tegoroczne plany to może dostać takiego kopa, że w przyszłym sezonie może zaatakować rekordy Nykaenena. Ale o tym to może po igrzyskachJ
Na koniec pozwalam sobie wierszyk opublikować. Z życzeniami dla mistrza. Jego największą zaletą (wierszyka, nie adresata) jest to, że jest krótki. Niemniej jest tam zawarte to, o czym jako jego wielki fan od lat 15-tu, marzę od lat niemal 12-tu. Więc tak to leci:
Nie pierwszy raz trzynastozgłoskowcem Cię chwalę
Robiłem to już wcześniej w uniesienia szale
Kiedym przewidział Twoje wspaniałe wiktorie
Całe trzy lata temu pisząc alegorie,
Które się wypełniły potem co do joty,
Boś wrócił z Hokkaido wraz z medalem złotym.
Tym razem też się spełnią moje tu życzenia.
Pisane w dniu urodzin, z ruska w dzjeń rażdzjenija
Się mówi, choć nie pomnę dokładnie, bo szkoła
Wiele nie nauczyła mnie w tej mierze zgoła.
A życzę rzeczy jednej, przy której wsze inne
Zawszeć są uważane za rzeczy dziecinne.
Więc z grubej rury Adaś, tak jak zawsze, walę:
Z Vancouver żebyś przywiózł dwa złote medale.
Reszta jest nieistotna w obecnym sezonie
Kto inaczej uważa, ten głupi. Tu koniec.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)