Krótko, bo to w zasadzie formalność była.
Zajmując dzisiaj, w rozegranym w Pokljuce w ramach PŚ biegu na 20km, szóste miejsce Tomasz Sikoras wypełnił warunek konieczny do tego by móc pojechać na igrzyska do Kanady. Dokładnie to część tego warunku. Tyle, ze końcową.
Dwa tygodnie temu Polak zajął w jednym z pucharowych biegów, tym razem w sprincie, miejsce 14-te. Ponieważ PKOl, jako wymóg, postawił przed przyszłymi olimpijczykami zadanie dwukrotnej bytności w sezonie w najlepszej 20-tce poszczególnych zawodów, no to właśnie mamy jednego olimpijczyka więcej.
Oczywiście 6-ta pozycja to nie jest to, za czym tęsknimy i o czym marzymy w Vancouver. Ale poprzedni sezon w wykonaniu Sikory pokazał, że przebywanie od początku w ścisłej szpicy generalnej klasyfikacji to niekoniecznie musi być to, co przełoży się na sukces w najważniejszej imprezie roku. Więc może lepiej, ze nasz najlepszy biathlonista, startuje w tym roku zupełnie innym rytmem niż robił to w sezonie ubiegłym. Osobiście wolałbym zdecydowanie dwa skromne medale olimpijskie (w tym mogłoby być jedno złoto, nie będę protestował) niż jakąś tam złotą czy kryształową kulę za cały sezon biegania. Więc niech ta forma przyjdzie w lutym. A teraz cieszmy się, że jest kwalifikacja.
Inne tematy w dziale Rozmaitości