Tym postem wyrównuję rodzinny rekord w ilości napisanych na Salonie gryzmołów. Moja następna notka będzie już „śrubowaniem nowego rekordu”. Co prawda wyprzedzam młodziaka tylko dlatego, że od 9-ciu miesięcy w ogóle tu już nie pisuje, a de facto przestał się produkować na Salonie ponad rok temu, ale może dlatego właśnie ja zacząłem bazgrolić? Choć w zupełnie innym, powiedzmy, obszarze. Bilans wychodzi na zero.
Młody na każdą indagację o powrót reaguje dość alergicznie uważając, że z takich rzeczy to się wyrasta i robi się, jak twierdzi, inne rzeczy. Rzeczy, oczywiście, ważniejsze. Na moją, wczoraj wyrażoną zresztą (przy okazji rozmowy o przedmiotowej „zmianie warty”) uwagę, że jak w takim razie odniesie się do tego, że ja właśnie w drugą stronę, odpowiada, że to też jest charakterystyczne. Oznacza to, wg niego, że rozpoczęło mi się z górki. Czyli, jak rozumiem, wrastam.
Przyjmując słowa pierworodnego w pokorze postanowiłem jednak, że ten rodzinny rekord pobiję i będę go dalej „śrubował”. Póki nie wyprzedzi mnie drugi młodziak albo póki Maciek, jak syn marnotrawny, nie zacznie, moim śladem, wrastać:). Na co się obecnie, niestety czy na szczęście, nie zanosi.
Uprawiając oczywistą prywatę pozdrawiam moich wszystkich, czytających Salonowe teksty, członków rodziny.
Wasz nowy, chciany czy niechciany(:)), rekordzista.
14
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (9)