HareM HareM
87
BLOG

Kacper Tomasiak znów drugi na świecie

HareM HareM Sport Obserwuj notkę 4
Tą razą wśród juniorów

Moim skromnym zdaniem do jego porażki (bo przecież teraz w jego przypadku drugie miejsce to pomału, podobnie jak kiedyś było z Małyszem, wielka, hłe, hłe, hłe, tragedia narodowa) w niemałym stopniu przyczynił się taktyczny błąd naszych trenerów. To znaczy to, że się przyczynił, jest oczywiste i należy taką opinię przyjąć bez dowodu. Postawię więc sprawę inaczej. Ten błąd ZDECYDOWANIE ZAWAŻYŁ o tym, że nasz najlepszy skoczek wraca z Mistrzostw Świata Juniorów bez złota.

A teraz w trochę mniej nawiedzonym tonie. Nie twierdzę, że Kacper był lepszy od Embachera i że gdyby nie rzeczony błąd, to wygrałby zawody. Natomiast kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Nasi trenerzy nie wpadli w pierwszej serii na to, by obniżyć Kacprowi belkę. Mimo że wczoraj, skacząc dwie belki niżej niż reszta, skoczył równie daleko jak najlepsi z nich. I mimo, że mogli się spodziewać takiego zagrania po Austriakach, skoro Embacher skakał jako ostatni. Austriacy w jednej chwili poczuli krew. Poszli w pierwszej serii va banque i na tym wygrali. Cały konkurs, bo druga seria to już tylko przypieczętowanie wyników z pierwszej. Austriak miał przewagę, spokój wewnętrzny i, podobnie jak Polak, wielką formę. Czego trzeba więcej?

Teraz będzie kontropinia, też mojego autorstwa, na obronę naszego sztabu. To jest hipoteza, zaznaczam. Nigdzie i przez nikogo niepotwierdzona. Mieli wyznaczone przez PZN inne zadanie główne. Ważniejsze, zdaniem centrali, nawet od zdobycia mistrzostwa świata. Wyskakać dla Polski dodatkowe miejsce w PŚ na rok czasu. Medaliści MŚJ mają bowiem, przez okrągły rok od jutra, prawo startu w I lidze i to nie w ramach puli wywalczonej przez dany kraj na normalnych zasadach, ale dodatkowo. Za medale właśnie. A gdyby Kacper walczył na noże z Embacherem, to istniało ryzyko, że może się to skończyć jakąś wywrotką i, na przykład, czwartym lub piątym miejscem. Albo nieosiągnięciem, dającego dodatkowe punkty do noty, metrowego limitu przy skakaniu z niższej belki (bo, na przykład, pogorszyłyby się akurat gwałtownie warunki), co miałoby zresztą ten sam skutek. Wobec czego zapadła decyzja o „bezpiecznym” starcie. Bezpiecznym, czyli takim, gdzie będzie i medal, choć nie złoty, i dodatkowa premia w postaci ekstra miejsca w PŚ. No i trenerzy się wywiązali. Można nawet rzec, że perfekcyjnie.

W każdym razie Kacper swój obywatelski obowiązek wobec Ojczyzny wypełnił. Może zostawić kolegów pod opieką brata w pięknym Lillehammer i, wraz z Embacherem jak sądzę, szybko przemieścić się do Lahti, gdzie już jutro pierwszy z konkursów indywidualnych. Nie wiem czy Polak w nim wystartuje, ale w sobotę to już powinien na pewno. Pono skocznia mu wybitnie pasuje. No to co? Znów będzie drugi? Musiałby dać rewanż Austriakowi, bo Prevc znów chyba gra w innej lidze. Ostatecznie trzecie miejsce też nie jest najgorsze. Zawsze pudło, nie?

PS

A tym brakiem złota, to się Drogi Kibicu/Czytelniku za bardzo nie przejmuj. Za dwa lata zdobędzie je Tomasiak. Konrad.


HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Sport