28 obserwujących
1221 notek
687k odsłon
  53   0

Poczekajmy do 22-go lutego

 

 Na początek zastrzeżenie. Piszę to bez żadnej satysfakcji, mimo że moje przewidywania w tej mierze sprawdziły się w sobotę co do joty i mimo, że od dłuższego czasu trąbię w ten deseń niezmiennie.

 Zachwyceni (zupełnie zasadnie) formą, postawą i rezultatem, Adama Małysza, nie możemy przejść obojętnie obok, któregoś już z rzędu, bardzo słabego występu podopiecznych trenera Kruczka (nie mylić z Hannu Lepistoe).

 Zwracam uwagę na dwie rzeczy. W sobotnim konkursie, nie biorąc pod uwagę naszego mistrza, polscy zawodnicy wypadli zdecydowanie słabiej niż we wszystkich rozegranych w ostatnich latach konkursach mistrzowskich na skoczni średniej. Żeby być konkretnym. W Turynie Stoch był 16-ty, Mateja - 25-ty a Hula - 29-ty. Rok później w Sapporo Stoch zajął bardzo dobre, 11-te miejsce. W zeszłym roku w Libercu w 30-tce byli Hula (26) i najlepszy w karierze Stoch (4). Wynik Stocha nie był może efektem jego obiektywnie prezentowanych w tym momencie umiejętności, ale miejsce czwarte zajął. To jest jedna rzecz. I sprawa druga, o której też już pisałem. Na igrzyskach występują najlepsi czterej skoczkowie z danego kraju. Gdyby to był konkurs Puchar Świata Stoch nie wszedłby do serii finałowej! I byłoby jak za Tajnera. Wielki talent-samorodek i za nim wielka bryndza. Co w sumie nie dziwi, bo trener Kruczek to kontynuator i namaszczony następca obecnego prezesa.

 Tyle mam w tej sprawie.

 Oczywiście życzę chłopakom jak najlepiej i chciałbym, żeby w sobotę wszyscy skakali na miarę swoich talentów, a nie przygotowania ich przez trenera Kruczka. Trzymajmy za nich kciuki. Do poniedziałku, 22-go lutego. Potem trzeba będzie konkretnie rozmawiać o osiągniętych wynikach. Bo, mam nadzieję, nie pozostaną one bez wpływu na konieczne do podjęcia w najbliższej przyszłości kroki. W skokach narciarskich, jakby ktoś miał wątpliwości.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale