92 obserwujących
693 notki
1062k odsłony
  1557   2

Realpolitik na Bliskim Wschodzie

Konflikt izraelsko-palestyński jest tylko częścią bardzo skomplikowanej sytuacji na BW, jednak należy zacząć od niego w związku z wybuchem kolejnego etapu wzajemnych walk.  Zapalnikiem stała się decyzja izraelskiego sądu o eksmisji arabskich właścicieli 4 domów w Jerozolimie.  Co prawda prawnie te 4 domy niegdyś należały do Żydów, tyle, że od czasów powstania Izraela Palestyńczycy bezprawnie stracili co najmniej 400 tys. domów, więc powoływanie się na przepisy prawne wygląda nieco groteskowo.

Oczywistym następstwem wyroku był wybuch zamieszek ulicznych,  co skrzętnie wykorzystał premier Netanyahu, dla którego kwestia utrzymania władzy jest wręcz gardłowa,  ponieważ w razie jej utraty grozi mu wieloletnie więzienie za różne przekręty. W wyniku ostatnich wyborów pojawiła się możliwość powstania wrogiej mu Koalicji, obejmującej również partię arabską. Dlatego wykorzystał okazję do wysłania policji pod meczet Al Aksa, znajdujący sie w centrum ulicznej bitwy. Obok meczetu wybuchł pożar, zaś policja wtargnęła do Świątyni, co wystarczyło arabskim ekstremistom jako pretekst do wojny na pełną dostępna im skalę. Hamas ze Strefy Gazy wystrzelił w ciągu tygodnia ponad 3000 rakiet, wojsko Izraelskie w odpowiedzi  zbombardowało stanowiska wyrzutni i siedziby Hamasu, zresztą bardzo skutecznie. Zginęło, jak zwykle, dużo ludzi, większość cywili,  ale za to Premier zablokował powstanie żydowsko-arabskiej Koalicji, mogącej odebrać mu władzę ( i wolność ).

Skala obecnych walk zaskoczyła obserwatorów, dał się na nią nabrać  nawet tak doświadczony analityk, jakim jest p. Repetowicz, który zaczął się martwić o dalsze losy Izraela. Tymczasem jest oczywiste,  że Izrael jeszcze nigdy nie był tak bezpieczny, jak obecnie.  Ma ogromną rezerwę możliwych środków dla pokonania Hamasu jak i niezorganizowanej palestyńskiej Ulicy. Żadne arabskie państwo mu nie zagraża, zaś Iran jest zbyt daleko i ma za słabe siły, zresztą traci je na konflikt z Arabią Saudyjską i innymi państwami sunnickimi. Co ważniejsze, tradycyjną tzw. Światową Opinią, potępiającą Izrael za zbrodnie wojenne, jak bombardowanie cywilów w Gazie aktualnie może się wcale nie przejmować. No, pokrzyczą sobie i co dalej ? Arabscy partnerzy nie zerwą z nim kontaktów, Zachód co najwyżej wyda stosowne oświadczenia, zaś dla Rosji czy Chin to Izrael jest pożytecznym, choć trudnym graczem.

Bardziej zadziwia skala ludzkiej głupoty i łajdactwa powiązana z działalnością Hamasu. Oczywiście są to terroryści, jednak objęli władzę w Gazie w wyniku wyborów, pokonując bardziej pokojowe partie.  Otrzymują z całego świata wsparcie finansowe i logistyczne, w tym największe z Ameryki i Europy,  oficjalnie przeznaczone na poprawę jakości życia miejscowej ludności, faktycznie zużytą na zakup i budowę rakiet oraz zbudowanie całej sieci tuneli, będących kryjówką przeciw bombom. Z tym zresztą również Hamas się pomylił - gdy armia Izraela postraszyła lądowym szturmem, Hamasowcy skryli się do tuneli, które od dawna były rozpracowane przez Mosad. Tunele okazały sie pułapką, gdy precyzyjne bombardowania zniszczyły założone w nich kwatery dowódców oraz składy broni. Niemniej ta banda niekompetentnych durni, umiejących tylko coraz bardziej gnoić własne społeczeństwo ma coraz większe poparcie ! Pozostaje podziwiać siłę nienawiści wobec Wroga wpędzonej w pułapkę  ludności Gazy, przy czym zupełnie bezradnej wobec Realu.

Los tej Ludności może być przykładem stanu całego BW w 10 lat po wybuchu buntu Ulicy zwanego Arabską Wiosną wobec władz i ogólnie swojego losu.  Teraz, dekadę później perspektywy Cywilizacji Arabskiego Islamu są znacznie gorsze, niż kiedykolwiek, ponieważ wszelkie próby zmiany sytuacji zakończyły się klęską. Otwarty bunt, jak w Syrii i Egipcie został zdławiony przy pomocy zewnętrznych graczy. Próba utworzenia własnego, radykalnego Kalifatu po kilku latach rzezi również okazała się porażką i ISIS zniknął na długo. Nawet ucieczka do bogatej i sytej Europy, aby tam żyć na zasiłkach,  po pierwszym sukcesie również została odcięta, a  odwrotnie, coraz więcej imigrantów jest wydalanych z powrotem.

Asad, władca Syrii co prawda ocalał dzięki pomocy Rosji I Iranu, jednak włada tylko częścią kompletnie zrujnowanego kraju, będąc bankrutem żyjącym tylko z łaski swoich panów. Syria zaś jest coraz bardziej miejscem rozgrywki wszelkich sąsiadów. Co gorsza, ta prowizorka całkiem ich zadowala i zanosi sie na jej długie trwanie. Po odejściu Trumpa Amerykanie wrócili do gry, chroniąc Kurdów i swoich Rebeliantów, zaś Erdogan ani myśli wyjść ze swojej strefy wpływów. Zresztą Liban, pozornie w lepszej sytuacji również nie ma działającego rządu i nikt nie wie, co będzie się działo dalej.  Identycznie, jak w Somalii, Libii, Sudanie, Jemenie...

Erdogan, przy pozorach pewnych sukcesów, również ugrzązł w sieci własnych ambicji i zewnętrznych przymusów. Nie zdążył wykorzystać zdrady Trumpa wobec Kurdów, których obecna Ekipa Bidena chroni jako najlepszych sojuszników, ofensywę w Syrii zablokowała Rosja, próby przejęcia pól roponośnych na szelfie Morza Śródziemnego zatrzymała koalicja Grecji, Egiptu i Izraela, wspierana przez Zachód. Sytuacja ekonomiczna jest coraz trudniejsza, a sił na ostrą grę zewnętrzną coraz bardziej brakuje.

Identycznie Iran, przy pozorach sukcesów ugrzązł w bagnie niemożności.  Nie udało się zbudować korytarza do podległego Hezbollahu w Libanie, walka z AS i jej sojusznikami w Jemenie tylko wysysa siły bez szansy na przełom, najgorszy wróg Izrael jest nieosiągalny, a stan gospodarki rządzonej przez skorumpowanych ajatollahów coraz gorszy.

Co gorsza, na horyzoncie majaczy coraz wyraźniej prawdziwa katastrofa, czyli spadek popytu na ropę. Pierwsza Norwegia już za 5 lat chce zakazać kupowania samochodów z silnikami spalinowymi, za nią ustawia sie kolejka innych państw, które zapowiadają również zakaz w ciągu 10-15 lat, a przecież transport pochłania większość wydobywanej ropy. Już za kilka lat BW pogrążony w klinczu wzajemnych nienawiści  znajdzie się w obliczu szybkiego spadku dochodów z jedynego właściwie dużego źródła zysków no i dopiero wtedy się zacznie robić ciekawie !  Zresztą i dla nas w Europie również, w końcu będziemy jedyną szansą dla milionów wściekłych, zdesperowanych ludzi...no, ale to już inna historia.

Lubię to! Skomentuj30 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka