96 obserwujących
722 notki
1116k odsłon
  1266   3

Covid 19 - wnioski z dwóch lat pandemii

Ktoś mógłby się zapytać - jakie dwa lata, skoro epidemia zaczęła się dopiero w styczniu 20 r. ? Problem w tym, że jest to oficjalna wersja podawana przez Chiny. Tymczasem z wielu wiarygodnych informacji wynika, że pierwsze zarażenia Covidem w Wuhan stwierdzono już jesienią 19 r.  wśród pracowników Instytutu Wirusologii w Wuhan,  gdzie pracowano nad nim od lat. Wszelkie opowieści o "szalonym nietoperzu" jako nosicielu zarazy są ściemą dla ukrycia prawdziwego źródła. Ponieważ z Instytutem  w Wuhan ściśle współpracowały środowiska wirusologów w Ameryce i Europie, oficjalnie klepnięto wersję przypadku, a WHO ją potwierdziła. Uwaga  - to na pewno nie była broń biologiczna ! Skuteczność Covida wynosi ok. 2 % i trudno ją zmienić, tymczasem szanująca się broń powinna mięć skuteczność co najmniej 10 razy większą.

Rok 20 - wszystkie zdarzenia związane z pandemią świadczą o jednym -  nikt nie był przygotowany na epidemię i jej zwalczanie. WHO niezależnie od kręcenia w sprawie Instytutu w Wuhan popełniła mnóstwo wręcz morderczych błędów, jak zwykle, gdy kierownicze stanowiska obsadzone zostają z klucza politycznego, a nie z racji kompetencji. Rządy poszczególnych państw były niewiele lepsze, a biurokraci swoją nieznajomość problemu kryli radosną działalnością, jak nakazem noszenia maseczek w lesie ! Dopiero po miesiącach prób doczekano się sprawnego systemu prewencji i leczenia chorych, a i to w najbardziej zaawansowanych cywilizacyjnie krajach. Powiem być może mocno cynicznie, ale być może to dobrze, że dopadł Nas tak mało śmiercionośny wirus, stąd powszechna indolencja nie skończyła się gorzej. Np. okazało się, że w dobie międzynarodowych masowych lotów nie ma bezpiecznych państw, zaraza dotrze do nich szybciej, niż ktokolwiek oczekiwał.

Rok 21 - przez cały 20 r.  świat oczekiwał stworzenia nowej szczepionki przeciw Covid,  obiecując sobie szybkie pokonanie pandemii. Tymczasem  zupełnie znienacka pojawiła sie wielka afera z Antyszczepionkowcami,  którzy nie tylko masowo nie chcą się szczepić, ale zwalczają lekarzy, którzy dokonują szczepień. Przy czym dzieje się tak we wszystkich państwach. Zadziwia przy tym poziom zaciekłości z jakim odrzucają wszelkie racjonalne dowody na konieczność szczepienia, w końcu szereg straszliwych chorób, jak czarna ospa czy polio zostało w ten sposób pokonanych. A wtedy przecież ludzie byli podobno gorzej wykształceni... w efekcie np. w USA, gdzie planowano zakończyć pandemię w lecie, wirus nadal szerzy się w najlepsze, zabijając kolejne tysiące nieszczepionych.

Z obszernego materiału statystycznego wynika, że  zaszczepieni do 20 razy rzadziej umierają lub ciężko chorują,  ale to i tak nie dociera do idiotów. Wychodzą przy tym ciekawe korelacje, np. w Ameryce  zwolennicy Trumpa jak również Murzyni dwa razy częściej nie chcą się szczepić i to oni głównie chorują. W Polsce zaś najrzadziej szczepi się elektorat Dobrej Zmiany, stąd rekordowe zachorowania w bastionach PIS, jak woj. Lubelskie. Niestety, ale same zgony, choć personalnie najbardziej uderzają w ludzi, wcale nie są najgorszym problemem dla władz państwowych. Okazało się, że  ok. 10-15 % chorych zostaje praktycznie inwalidami na długi czas z powodu uszkodzeń płuc, wątroby, serca czy układu immunologicznego.  Ponieważ kolejne mutacje Covida atakują coraz młodszych ludzi, straty dla społeczeństwa z racji obciążenia Służby Zdrowia i długiej nieobecności w pracy szybko wzrastają, coraz mocniej uderzając w budżet państw. Na szczęście są bardziej pomyślne wieści, np. masowe noszenie maseczek i społeczna izolacja mocno uderzyła w wirusy grypy, przez co jej niektóre odmiany całkiem zniknęły. Nie należy też nie doceniać uzyskanego doświadczenia, bezcennego w przypadku powtórzenia się jakiejś innej epidemii.

Całkiem osobną epopeję obserwujemy w Rosji, która obecnie dumnie dzierży światowy rekord zachorowań i zgonów na Covida 19. Już w 20 r. nastąpiła erupcja choroby na początku całkowicie zlekceważona przez władze, skoro umierali głównie emeryci, zmniejszając wydatki państwa na "darmozjadów". Co prawda jako pierwsi na świecie ogłosili stworzenie szczepionki Sputnik, ale zapomnieli wspomnieć o paru szczegółach - Razwiedka zdobyła surowe wyniki badań firmy Astra-Zeneka, a później zwyczajnie pominięto trzecią, najdłuższą i najliczniejszą fazę badań kontrolnych. W efekcie Sputnik do dziś nie został przetestowany w trzeciej fazie, przez co nie dostał zezwolenia na stosowanie na całym Zachodzie, zaś jakość jego produkcji na urządzeniach pochodzących jeszcze z Sovka jest typowo "rosyjska".

Prawdziwa katastrofa zaczęła się w 21 r., gdy chorujących zaczyna sie liczyć na miliony, zaś faktyczna dzienna ilość zgonów osiągnęła ok. 3 tys. ludzi. Realne oceny rocznych śmierci z powodu Covida przekraczają milion osób,  coraz zresztą młodszych, gdy nowe mutacje rodzą się w niezmierzonych zasobach potencjalnych ofiar (oficjalne dane sa standardowo zaniżone trzykrotnie)  Do tego należy dodać kilka mln inwalidów, wymagających długiego i drogiego leczenia. Nic dziwnego, że tym razem władze się obudziły, skoro tym razem nie chodzi tylko o "darmozjadów", ale i "rabów", pracujących na swoich panów, a tych i tak jest coraz mniej w wymierającym stabilnie społeczeństwie. Tylko tym razem łajdactwo właścicieli Rosji wybuchło im w twarz.

Po kompromitacji ze Sputnikiem władze na Kremlu rozpoczęły zmasowaną prop-agitkę w celu dyskredytacji zachodnich szczepionek i rozniecenia fobii przeciw szczepieniom, a także lekceważenia samego Covida.  Na to nałożyła się  afera z kolejną rosyjską szczepionką EpiVacCorona.  Należy ona do tak zwanych szczepionek peptydowych, ale zastosowano zbyt krótki łańcuch peptydowy, przez co jej skuteczność jest ZEROWA. Ponieważ jednak wśród autorów jest niejaka Pietrowa,  szefowa tamtejszego Sanepidu, nie zrobiono nic w tej sprawie, będącej faktycznie masową zbrodnią.  Zabroniono również przywozić do Rosji wszystkie zachodnie szczepionki. Akcja udała sie wyjątkowo, ponieważ ponad połowa Rosjan kategorycznie nie chce się szczepić,  reżimy maskowe czy kwarantannowe sa masowo lekceważone, czego wynikiem jest opisany wcześniej wybuch kolejnej fali pandemii. Przy czym wszyscy świadkowie podkreślają wyjątkowy stopień lekceważenia przez Rosjan zarówno własnego jak i cudzego bezpieczeństwa, widząc przecież, co się dzieje. Jak to określiła jedna mądra blogerka - idą zwartymi szeregami do mogił z pełną fatalizmu  obojętnością, tak charakterystyczną dla Rosjan od wieków. Zaś przyszłość wcale nie wygląda lepiej, nikt nie wie, kiedy na Rosji, praktycznie niezaszczepionej skończy się pandemia, ale to będą raczej lata, niż miesiące.







Lubię to! Skomentuj74 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości