103 obserwujących
789 notek
1250k odsłon
  459   1

Europejska strategia kosmiczna

Nasza Władza dokonała kolejnego "zakupu z półki", tym razem są to 2 wojskowe  satelity obserwacyjne wraz z zapleczem za jedyne 550 mln Euro  z Francji (w końcu to nie ich pieniądze, tylko podatników, a bogatych Polaków stać na takie ekstrawagancje, a co ?). Te 2 satelity zostaną wyprodukowane i wystrzelone za 5 lat, jeszcze raz - DWA satelity w ciągu PIĘCIU lat !!!  Dla jasności, SpaceX w 2022 r. wyprodukowało i wystrzeliło ponad 1700 podobnych satelitów,  czyli PIĘĆ szt. DZIENNIE !!!

Tenże SpaceX zaproponował Pentagonowi nową kompleksową usługę, zwaną Starshield (gwiezdna tarcza). Polega ona na wystrzeliwaniu wraz z normalnymi Starlinkami wojskowych satelitów zbudowanych na wspólnej platformie, w związku z czym są kompletnie niemożliwe do rozróżnienia, a przez to do zwalczania. Trzeba by zniszczyć całą konstelację, co jest niemożliwe technicznie. Ponieważ Starlinki komunikują się ze sobą laserowo, równie niemożliwe jest wyłapanie i rozszyfrowanie przekazów. W ten sposób rozwiązana jest największa wada satelitarnych obserwacji, gdy przeciwnik zna co do sekundy czas przelotu wojskowych satelitów. Wśród setek normalnych satelitów nie można przecież określić,  GDZIE i KIEDY przelatuje akurat ten szpiegowski.

Na razie Pentagon zastanawia się nad propozycją ( w grę wchodzą coraz większe polityczne kłótnie Muska z Białym Domem), jednak przecież każde państwo NATO może podjąć  negocjacje ze SpaceX,  skoro Musk w gruncie rzeczy prowadzi otwartą wojnę z Rosją, wspierając bezpośrednio Ukrainę, która nawet nie jest członkiem NATO. Jako pionierski klient na pewno Polska otrzymałaby ulgowe warunki, sama transakcja doszłaby do realizacji już w tym roku, a nie za 5 lat, zaś ilość i cena satelitów byłyby zupełnie nieporównywalne. Natomiast poprawę stosunków z Francją, tak bardzo zniszczonych przez Macierewicza na pewno można zrealizować za mniejszy koszt...

Ponieważ i tak nie wierzę w realizację powyższej propozycji,  przynajmniej do wymiany rządu w Polsce, można ją potraktować jako wstęp do szerszego tematu, czyli dotychczasowej unijnej (europejskiej) strategii kosmicznej. Unia wraz WB była przez cały czas Ery Kosmicznej, czyli 60 lat jednym z dwóch największych globalnych potęg gospodarczych z ogromnym budżetem na wspólne programy. Mimo to jako jedyne z globalnych mocarstw cały czas nie miała  żadnego projektu lotów załogowych,  zaś praktycznie jedyna europejska rakieta nośna Ariane nie wyniosła żadnej kapsuły załogowej. Wyprzedziły ją pozostałe 3 mocarstwa, czyli USA, Chiny oraz ZSRR (obecnie Rosja) oraz niewielka prywatna firma.

Przyczyną tej totalnej niemożliwości nie są oczywiście problemy techniczne, niestety jest to objaw ogólnego Hedonizmu, w który pogrążają się europejskie społeczeństwa,  a co jest jednym z najbardziej alarmujących ostrzeżeń. W końcu to z Europy masowo wypływały masy podróżników i awanturników, które przewróciły do góry nogami pozostały świat, gdy aktualnie zamieniamy się w stado przeżuwaczy, które nawet nie potrafią popatrzyć na gwiazdy.  Dlatego Europa MUSI podjąć się realizacji przełomowego programu kosmicznego co najmniej z dwóch ważnych powodów.

Rywalizacja pomiędzy mocarstwami przechodzi coraz bardziej w dziedzinę Kosmosu, a szczególnie orbitalną, zaś nadchodzący przełom technologiczny związany z wykorzystaniem Starshipów jeszcze bardziej przyspieszy ten proces. Po drugie Europejczycy znów muszą przypomnieć sobie, że  istnieją granice do pokonania i nowe światy do zasiedlenia.  Bez tego Europa pogrąży się w marazm, a coraz nowe potęgi będą ją wyprzedzać. Jeśli więc nawet nie można samemu stać się lokomotywą nadchodzącej rewolucji, trzeba chociaż wskoczyć do pociągu.

Na szczęście jest to dopiero początek Rewolucji, więc pozostał czas do podjęcia  możliwie pełnej współpracy ze SpaceX-em,  gdy dostępne fundusze oraz europejski potencjał techniczno-przemysłowy mogą odegrać ważną rolę w dalszym rozwoju jego ekspansji. Przy czym dla ogromnego budżetu to wcale nie będą duże sumy, natomiast potencjalny zysk wprost kosmiczny. Zresztą ESA i tak pomału przymierza się do udziału w lotach, choćby werbując kandydatów na astronautów. Skoro właśnie teraz dostaliśmy być może ostatnią szansę na godny potencjału i naszej historii udział w szturmie kolejnej GRANICY.  Na początek mogłoby to być uczestnictwo Europy, jako drugiego filaru NATO w programie Starshield.  

Oczywiście dobrze rozumiem, że jest masa pozornie pilniejszych zadań, sam napisałem, że mamy wojnę do wygrania, a potem odbudowę i resocjalizację Ukrainy, Białorusi, Mołdawii czy Gruzji do europejskich standardów. Jednak NIKT nie będzie na Nas czekał, aż sobie poradzimy z lokalnymi problemami,  niestety drugiej szansy  na dalszą pozycję w czołówce gwałtownie rozwijającej się Cywilizacji nie dostaniemy.





Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie