marek.w marek.w
650
BLOG

Premier Tusk czyli o roli Jednostki w historii

marek.w marek.w Donald Tusk Obserwuj temat Obserwuj notkę 54

Uwaga, dla jasności - nie staram  się o stanowisko Prezesa Orlenu, więc nie muszę się podlizywać nikomu, opisuję tylko FAKTY, a że dla wielu są niestrawne, to już ich problem :-) W odwiecznym sporze historyków o wpływ (lub brak wpływu) pojedynczych ludzi na bieg dziejów jestem zdania, że naprawdę wybitna Jednostka jest w stanie nieźle namieszać w wydarzeniach i jej wpływ jest czasem ogromny. Przykłady - Aleksander, Churchill czy Musk.

Na naszej polskiej scenie (i nie tylko)  od kilkunastu lat  mamy możność obserwować ten proces w stanie czystym  w przypadku Donalda Tuska. Gdy przed prawie 20 laty zderzył się z jednym graczem tej klasy w Polsce, czyli Prezesem Kaczyńskim i gładko przegrał, odrobił w pełni lekcję , wyciągając wnioski z porażki,  dzięki czemu była to jego ostatnia osobista klęska  wyborcza.  Po czym nastąpiło 8 kolejnych zwycięstw, zapewniających niezagrożone rządy w ciągu dwóch kadencji. Problemy zaczęły się potem....

Nie oceniam tu jego decyzji o przejściu do Brukseli na stanowisko Prezydenta Unii, bo to zupełnie inna historia na duży tekst, dodam tylko, że osobiście uważam, że miał rację mimo wszystko. Niestety okazało się, że jak wielu wybitnych Liderów pozostawił za sobą  próżnię polityczną.  Pierwszym poważnym ostrzeżeniem były już wcześniejsze wybory, gdy musiał wsiąść do słynnego Tuskobusu, aby ratować spapraną przez innych sytuację. Tym bardziej, że jeśli nawet miał nadzieję, iż da radę z Brukseli pomagać albo nawet sterować kolejnymi kampaniami wyborczymi w Platformie, okazało się to zupełnie niemożliwe. Choćby z uwagi na wysiłek i czas konieczne dla wejścia w zupełnie nowy świat polityczny, w tym i językowo. No i się zaczęło...

Urzędujący Prezydent miał reelekcję w kieszeni, tym bardziej, że przeciwko niemu stanął "Nikt, którego zwano Nikim", a przynajmniej tak sie wydawało. Tymczasem to do Wielkiej Gry za plecami posła Dudy stanął Prezes Kaczyński, który wreszcie nie miał godnego siebie przeciwnika, natomiast kampania wyborcza PO była chyba najgorszą, jaka miałem nieprzyjemność z bliska oglądać, gdy trzy różne sztaby  wyborcze walczyły z wielkim entuzjazmem i skutecznością, tyle że nie z rywalami z PIS-u, tylko ze sobą nawzajem. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Po czym nastąpiły kolejne wybory do Sejmu, które PIS wygrał, uzyskując większość absolutną, ale nad nimi proponuję spuścić zasłonę milczenia, zresztą inni beze mnie już je obszernie opisali:-). Przez dłuższy czas nie bardzo mogłem pojąć, co się stało i dlaczego, w końcu w grze było wielu bardzo doświadczonych polityków, dopiero później doszedłem do wniosku, że głównym powodem było złudne, jak się okazało, poczucie bezpieczeństwa partyjnej Elity za plecami Tuska,  przez co oduczyła się walczyć samodzielnie.

Kolejne wybory Obóz walczący z PIS-em, a właściwie z Prezesem gładko i sprawnie przegrywał i nie pomagały ani potężne marsze KOD-u, ani przetasowania personalne, ani nawet coraz większa arogancja Władzy.  Pozostało ostatnie koło ratunkowe,  co zrozumiano najpierw w PO, a potem choć z wielkim trudem w pozostałych partiach Opozycji - skoro Tusk zakończył swoją kadencję w Brukseli trzeba było udać się do niego i powiedzieć - Wodzu prowadź!  Przypomnę, że parę lat temu wcale nie było to takie oczywiste, gdy pisałem swój tekst -  https://www.salon24.pl/u/marek-w/1044819,prawdziwy-kapitan . W końcu po wielu latach "wygnania" hen daleko,  wrócił jeden polityk do kraju, gdzie jak się wydawało scena polityczna była mocno zabetonowana, a bardzo wielu wcale za nim nie tęskniło :-).

Sądzę, że dla zawodowych komentatorów polityki powinno być ciekawe opisanie kolejnych pięter, które konsekwentnie pokonywał Tusk w swojej wspinaczce na szczyt władzy, jawiąc się Prezesowi Kaczyńskiemu niczym posąg Komandora. Natomiast w wielkim skrócie jedno jest pewne, gdy obserwujemy przebieg aktualnych wydarzeń -  Premier Tusk jest w szczytowej politycznej formie  i gra wręcz perfekcyjnie (a przynajmniej tak się dotąd wydaje), zarówno podczas tworzenia Koalicji aż z 4 partii, sprawnej kampanii wyborczej, budowy rządu, jak i późniejszych rozgrywek z pogubionymi Prezesem i Prezydentem. Dlatego niezależnie jakie podejmie dalsze decyzje  choćby w sprawie przyspieszonych wyborów (do których zresztą namawiałem), sądzę, że będą optymalne i obejrzymy nadal mistrza w akcji. Co prawda to również jest osobna obszerna sprawa, ale wobec bezliku problemów i zagrożeń stojących przed Nami w nagle wrogim świecie pewną otuchą dla mnie jest osoba Premiera i Ekipy przez niego zbudowanej. I nie jest to żadne podlizywanie! Proszę spojrzeć, jak gładko i szybko Orban spuścił z tomu, gdy Tusk powrócił do Rady Europejskiej....

W trakcie zaciekłej kampanii wyborczej wielu zarzucało Prezesowi, że się nadmiernie "zaklinował" na Tusku i walkę z nim uczynił centrum swojej  taktyki. Chciałbym jednak zauważyć, iż nie na darmo słynie ze swoich zdolności strategicznych i niezależnie od swojej wrogości do niego właściwie ocenił zagrożenie. Być może wykonanie nie wyszło a może i tak nic by nie pomogło, ale podobnie do mnie od początku prawidłowo ocenił prawdziwego winowajcę swojego upadku :-)

 


marek.w
O mnie marek.w

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka