marek.w marek.w
3851
BLOG

Krajobraz PRZED bitwą

marek.w marek.w Rosja Obserwuj temat Obserwuj notkę 130

Sądzę, że wywiad, który przeprowadził Carlson z Putinem jest dobrą okazją do nakreślenia sytuacji globalnej przed zasadniczym starciem dla Nas, ale również dla dalszego rozwoju historii (i nie, to nie jest zbytni patos). Zatem po kolei....

Putin dość otwarcie postawił sprawę, choć pod przykrywką łgarstw i sloganów-  jego celem jest odbudowa Imperium,  które tak zdradziecko zniszczyli poprzednicy, dlatego musi podbić Ukrainę, jako pierwszy etap "zbierania ziem ruskich". Polskę uważa za  największą przeszkodę  ( nie na darmo wymienił ją kilkadziesiąt razy), między nami mówiąc zupełnie słusznie.  Marzy się mu wielkość Piotra I i jest gotowy do poniesienia dowolnych strat, bo jego Raby zupełnie go nie obchodzą. Kolejny raz rzucił wyzwanie całemu Zachodowi, licząc na jego głupotę i rozbicie.
O wiele jednak ważniejsze od samego wywiadu są okoliczności jego przeprowadzenia. Od lat Putin nie udzielał wywiadów zachodnim dziennikarzom, natomiast Carlson obecnie jest NIKIM, po tym jak dyrekcja FOX-a wyrzuciła go na zbity pysk, gdy musiała zapłacić 800 mln$ , ratując się przed procesem spowodowanym kłamliwym artykułem Tuckera. Zagadka wbrew pozorom jest prosta - Carlson wcale nie przyjechał sam,  tylko jest wysłannikiem Trumpa,  którego jest obecnie bliskim doradcą. Jest to pierwszy krok w negocjacjach rozpoczętych przez Trumpa z Putinem w celu uzyskania jak największych zysków ze spieniężenia swojej władzy, gdy już ją odzyska. Trump zresztą otwarcie zalicytował, zdalnie wspierając przekaz osobisty Tuckera i obiecując Putinowi porzucenie swoich sojuszników z NATO, jeśli ich zaatakuje. Wszystko wskazuje na kraje bałtyckie, jako  następny cel po wspólnym wykończeniu Ukrainy.

Trochę zabawne jest obserwowanie, jak do rozmaitych polityków i ekspertów powoli dociera prawda, o której mówiłem od lat, iż najgroźniejszym wrogiem  Ukrainy, Polski, Ameryki i ogólnie Zachodu wcale nie jest Putin czy Cesarz Xi, tylko Trump. Tamci zrobili co mogli, aby wygrać ze średnim skutkiem, natomiast Trump po odzyskaniu władzy będzie miał wolne ręce dla dowolnego łajdactwa, tkwiąc w samym Centrum Zachodu! Wobec takiego wroga jesteśmy praktycznie bezbronni...

Co gorsza, Trump dostał od losu dużą szansę na wygraną, spowodowaną szeregiem okoliczności. Bardzo ważną jest niestety fatalna polityka Zełeńskiego w ostatnim czasie,  który popełnił szereg błędów. Podstawowym była afera z Muskiem, który uratował dosłownie skórę Ukraińcom, dostarczając Starlink, czyli jedyny system łączności niemożliwy do zakłócenia w wojennych warunkach. Obecnie na Ukrainie pracuje ponad 100 tys. modemów, co stanowi największe zagęszczenie wykorzystania Starlinków na świecie i nadal jest podstawą łączności wojskowej i państwowej. Opisałem tę sprawę w tekście - https://www.salon24.pl/u/marek-w/1314820,order-dla-elona-muska. Krótko mówiąc, zamiast nosić go rękach i to w swoim najlepszym interesie Ukraińcy odpłacili mu się  czarną niewdzięcznością, a potem Zełeński powtórzył ten numer z Polską, nie zważając na ogrom pomocy nie tylko państwa, ale całego naszego społeczeństwa. Wywarło to w Ameryce fatalne wrażenie, szczególnie wśród Republikanów.

Muszę tutaj uderzyć się we własną pierś, ale ewidentnie nie doceniłem rozmiaru zniechęcenia sprawą Ukrainy wśród Elit Ameryki, w końcu skoro dla mnie, ubocznego obserwatora  jest to tak oczywista sprawa, tym bardziej powinna docierać do jej decydentów. Gdy 100 lat temu Ameryka wygrała I w.św, sama o tym nie wiedząc,  weszła na drogę do Hegemonii globalnej, co potwierdziła w dwóch kolejnych ciężkich wojnach, wymagających skrajnego wysiłki, czyli II w.św i tzw. Zimnej z Sowieckim Imperium. Jednak z hegemonią bywa jeden problem, iż stale trzeba ją potwierdzać, bo zawsze trafiają się chętni na rzucenie wyzwania. Ostatnio wszyscy mówimy o Chińskim Żółtym Niebezpieczeństwie, tymczasem znienacka, jak diabeł z pudełka wyskoczył Putin, rządzący ogryzkiem Imperium. Pozornie bez żadnych szans, skoro PKB Rosji jest 20 razy mniejsze od zjednoczonego Zachodu, był dość zgodnie lekceważony ( przeze mnie też :-)).

Ameryka została wciągnięta w wojnę i to na całego, dostarczając militarną pomoc Ukrainie i tocząc z Rosją bezpośrednią wojnę gospodarczą, dlatego wycofanie się z największego w XXI w. starcia oznacza KAPITULACJĘ wobec Putina. Skutkiem będzie totalna kompromitacja Ameryki,  potwierdzenie dla wszelkich Oprychów u władzy,, że opłaca się napadać na sąsiednie państwa i załamanie samych podstaw prawno-cywilizacyjnych forsowanych przez Zachód. Nie licząc drobiazgu, iż Amerykanie porzucą państwo, któremu GWARANTOWALI bezpieczeństwo w Budapeszcie. Wobec takich perspektyw te wzajemne rozgrywki partyjne, obrażanie się na sojuszników czy Ukraińców jest co najmniej niepoważne.  Po prostu Ameryce grozi na własne życzenie katastrofa znacznie gorsza od Wietnamu.  Na dokładkę poniesiona z kiepskim i słabo przygotowanym przeciwnikiem, mając w Koalicji ponad 50 państw!

Dlatego uczciwie przyznaję, że zupełnie nie rozumiem lekceważenia, z jakim podchodzą do tej perspektywy Republikanie, choć i Demokratom też mozna sporo zarzucić. Zupełnie zapomnieli, że Hegemonia  to nie tylko konfitury z tym związane, ale  również obowiązki i wysiłki. Status światowego żandarma narzuca wielkie wymagania i koszty, ale inaczej się nie da, a zresztą nawet wycofanie się do domu oznacza tylko odłożenie uprzejmej rewizyty kolejnego Hegemona.  Co ciekawe, za to dobrze rozumiem Trumpa - on po prostu chce się nachapać ile można, jak to robił całe życie, nie zważając na nic i nikogo. Cała reszta świata poza jego cenną osobą  jest mu głęboko obojętna, mówiąc delikatnie.

W tej sytuacji Europa MUSI się zbudzić z głębokiego 30-letniego snu, gdy była strzeżona starannie i mogła nic nie płacić za bezpieczeństwo. W gruncie rzeczy sprawa jest prosta i jasna - każdy rosyjski czołg i zabity bojec na Ukrainie nie będzie mógł zagrozić państwom Europy, dlatego najwyższy czas zabrać się do roboty. Wygląda na to, że Europa kolejny raz staje wobec towarzyskiej wizyty z azjatyckich stepów,  a tym razem nie ma dawnej Rzeczpospolitej, która była jej tarczą. No, ale to całkiem inna historia, która będe chciał opowiedzieć na prelekcji pt. " Festung Europa " 20.02. w Bibliotece Słówka, na którą zapraszam, także na Facebooku.




marek.w
O mnie marek.w

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka