IPO to jest po prostu debiut danej firmy na giełdzie w celu zebrania funduszy na dalsze inwestycje, czyli rzecz dość powszechna i normalna w gospodarce rynkowej. Jednak kochany Elon nic już nie potrafi robić normalnie i "po bożemu", jemu potrzeba bicia rekordów i to całkowicie sprawdza się w przypadku IPO jego sztandarowej firmy SpaceX.
Po dość przykrych doświadczeniach z akcjonariuszami innej firmy, czyli Tesli, Elon od lat bił się kopytem w pierś, że nigdy nie zamieni swojej prywatnej SpaceX, gdzie miał władzę absolutną na spółkę giełdową z jej kontrolą i nadzorem giełdy. Jednak rozmach nowych projektów wymagający ogromnych nakładów na inwestycje zmusił go do tej zmiany. Tak przy okazji, na giełdę nowojorską wchodzi nie sama SpaceX, tylko konglomerat trzech firm, czyli dodatkowo xAI, działająca w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz X.com, czyli stary, dobry Twitter. Wbrew pozorom, dołączenie do firmy kosmicznej xAI ma swój głęboki sens, ponieważ najnowszym projektem Muska jest zbudowanie ogromnej sieci satelitów, połączonych laserowo i wypełnionych procesorami, co umożliwi stworzenie największej na świecie SI, nieobciążającej ziemskiego środowiska. A bez Starshipa, flagowej rakiety umożliwiającej wielokrotne obniżenie kosztów wystrzelenia tych satelitów, cały projekt nie spina się ekonomicznie.
IPO SpaceX-a odbędzie się w Czerwcu i według planów umożliwi Muskowi zebranie dodatkowych 75 mld$ na inwestycje, natomiast wartość giełdowa ma wynieść drobne 1750 mld$, co uczyni to IPO największym w historii światowych giełd. Dla jasności, o jakich sumach mowa - podobną wielkość ma PKB Polski, wypracowane w ciągu 1,5 roku (półtora roku) przez kraj wchodzący do G-20 i liczący 38 mln ludzi, w dużej części pracowitych i przedsiębiorczych! Natomiast cała załoga SpaceX liczy obecnie raptem ponad 13 tys. luda. Sam zaś Elon Musk dzięki tej operacji "będzie wart" ponad 800 mld$, czyli patrz porównanie z PKB Polski, jak wyżej. Jest oczywiste, że aby uzyskać tak wielkie zaufanie kupujących te akcje, zarówno detalistów, jak i wielkich funduszy inwestycyjnych, Musk musiał przekonać wszystkich, że napad kretynizmu, któremu uległ rok temu w trakcie krótkiej, ale burzliwej kariery politycznej minął bez śladu, co wymagało całego jego talentu pijarowskiego.
Bo jest oczywiste, że Elon sprzedaje raczej marzenia i obietnice ogromnego rozwoju, niż bieżące wartości swoich firm i co najciekawsze, stare, kute na cztery nogi wygi giełdowe WIERZĄ MU! W końcu stawiają grube sumy w zakładzie, iż Starship, od sukcesu którego zależy cała przyszłość SpaceX, będzie w końcu latał z regularnością i precyzją, którą osiągnął Falcon 9 po latach prób i błędów. Na dokładkę, Musk pomny kłopotów z giełdową Teslą zastosował system akcji uprzywilejowanych, który daje mu pełnię władzy nad firmą, niezależnie od dalszych giełdowych operacji, co z drugiej strony oznacza konieczność pełnego zaufania do jego dalszej sprawności umysłowej (czy geniuszu, jak kto woli). Nabywcy akcji muszą z góry pogodzić się z sytuacją, w której przez najbliższe lata firmy Muska dokonujące ogromnych inwestycji, będą bez zysków, co oznacza brak wypłacanych dywidend i jedynym źródłem zysku może być sprzedaż posiadanych akcji, oczywiście, o ile ich wartość będzie wzrastać. Z drugiej strony SpaceX (czyli jedna prywatna firma) już obecnie połknęło ponad połowę światowej działalności kosmicznej, a po wejściu do akcji Starshipa jego przewaga nad dowolnymi rywalami jeszcze bardziej wzrośnie.
W niniejszym tekście nie chcę wchodzić w wyliczenia planowanych nowych projektów, zresztą sporo już ich opisałem w poprzednich notkach, teraz tylko opiszę nowy, wyjątkowo ciekawy, ale też bardzo kapitałochłonny, który tłumaczy, po co Muskowi te miliardy$ z najnowszego IPO. Elon Musk rozpoczął budowę Terafab-u w Austin w Teksasie w sojuszu z Intelem, za jedyne 55 mld$ (na dobry początek). Konkretnie chodzi o zbudowanie zakładu produkcyjnego chipów w topowej technologii Intela 1,4 nm (nanometrów), którego zdolność produkcyjna ma osiągnąć poziom 1 TW (Terawata) mocy obliczeniowej w ciągu roku. Dla porównania - obecna produkcja całego przemysłu półprzewodnikowego w USA wynosi ok. 0,5 TW/rok. Uwaga - 1 TW równa się 1 tys. Gigawatów lub 1 milion Megawatów.
Musk wchodzi z typowym dla siebie rozmachem w nowy, wyjątkowo trudny dział przemysłu, w którym kilku światowych potentatów toczy zaciekły bój o ogromne zyski, a reszta globu może tylko przyglądać się z daleka. Jednak nie jest to wcale objaw manii wielkości, tylko twarda konieczność, po prostu planowane powiększenie produkcji przez firmy Muska będą wymagały tak wielkiej ilości procesorów (zbudowanych z tych chipów), iż żaden producent na świecie nie będzie w stanie ich dostarczyć. Dlatego uznał, że najlepszym wyjściem jest zbudowanie własnego Zakładu, który ich wyręczy i jak zwykle zaczął projekt od całkowitego złamania paradygmatu, w jakim pracował światowy przemysł półprzewodników. Dotychczas wielkie firmy produkowały uniwersalne procesory, mogące wykonywać rozmaite prace (obliczenia), np. dla sprzętu AGD lub obsługi internetu czy nawet budowy nowych AI. Tymczasem dla jego firm będą potrzebne wyspecjalizowane procesory dla ścisle określonych zadań.
Dlatego w nowym Terafabie, którego budowa już sie rozpoczeła, będą działać dwie równoległe linie produkcyjne. Jedna z nich będzie budować procesory dla autonomicznych Tesli oraz robotów Optimus, wytwarzanych masowo w sąsiedniej Gigafactory w Texasie. Natomiast druga rozpocznie produkcję jeszcze ciekawszych procesorów zbudowanych z czipów zaprojektowanych do pracy w kosmosie, czyli w bardzo trudnym środowisku, wystarczy wspomnieć groźne dla tak delikatnych technologii promieniowanie kosmiczne, przed którym nie chroni ziemska atmosfera. Te procesory zostaną zastosowane głównie w satelitach użytych dla orbitalnej gigantycznej AI, a także pozostałych urządzeniach, jak Starlinki, Starshipy, stacje orbitalne itd.
Musk, jak to robił całe życie, metodycznie i zawzięcie buduje kolejne "gwiezdne imperium", nie zważając na żadne przeszkody, tak jakby był dopiero na początku drogi, dlatego istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż za kilka lat te marne niecałe 2 biliony$ zamienią się na o wiele większe sumy, jak to stało się z Teslą. Zarówno doświadczeni, cyniczni gracze giełdowi jak i masa fanów Elona, wierzących w jego geniusz jest gotowa obstawić tę szansę, stąd taki entuzjazm, jakiego jeszcze żadna giełda nie oglądała.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)