marek.w marek.w
219
BLOG

Prezydent Zełeński - studium upadku

marek.w marek.w Polityka Obserwuj notkę 13

Zacznę od oczywistych (dla myślącego człowieka) faktów - właśnie toczymy kolejną rundę wielowiekowej wojny z Imperium Moskiewskim, rundę którą najwyraźniej zaczynamy wygrywać, stąd rozpaczliwe wysiłki Rosjan i ich agentury, aby osłabić wewnętrznie Polskę, jak również całą Zjednoczoną Europę, poprzez wzajemne skłócenie w myśl starej zasady - divide et impera! W tej najnowszej rundzie  naszą tarczą, o którą rozbijają się wszystkie wysiłki Rosjan jest Ukraina.

Dla każdego hoplity czy legionisty, a więc prawdziwych wojowników, którzy zjedli zęby na skutecznie walce, być może najważniejszą częścią ekwipunku była tarcza, o którą dbał i w razie potrzeby reperował nie mniej starannie niż miecz czy włócznię. Dlatego gdyby jakiś wojownik przed walką porzucił swój hoplon czy scutum, narzekając, że jest ciężki (a draństwo naprawdę było ciężkie!) i niewygodny, towarzysze uznaliby, że pewnie zwariował. Nie rozumiem więc, dlaczego po paru mileniach rozwoju cywilizacji nagle chcemy się upodobnić do tego "wariata". To oczywiste, że z Ukrainą mamy masę kłopotów, szczególnie ostatnio, już nie licząc nakładów i wręcz wyrzeczeń dla ukraińskich  uchodźców przed wojną, jednak to o nią rozbijają się wszystkie wysiłki rosyjskiej armii, która w innym układzie stałaby u naszych granic, patrząc łakomie na bogate państwo z mnóstwem potencjalnych niewolników. A jedno jest oczywiste - Putin, którego imperialne plany obejmowały całą Europę w myśl czołowych ideologów odrodzenia Imperium Moskiewskiego, jak Dugin czy Karaganow,  wyniszcza swoje siły w wojnie ze zbuntowaną prowincją,  za jaką traktuje Ukrainę i doskonale wie, KOMU to zawdzięcza! 

Prezydent Zełeński okazał się centralną postacią największej wojny w Europie od czasu kapitulacji Niemiec dzięki swojej odwadze, charyzmie i doskonałym pijarze. Można powiedzieć, że wszedł w buty Churchilla i stał się nie tylko przywódcą walczącego Narodu, ale jego wręcz uosobieniem w oczach zagranicy. Bardzo mu w tym pomogło wielkie doświadczenie aktorskie i talent do taktyki politycznej. Jednak musimy pamiętać, że Zełeński i państwo Ukraina to są DWA RÓŻNE BYTY POLITYCZNE. Bez tego rozróżnienia popełnimy zasadniczy błąd poznawczy.  A sam Zełeński, jak wszyscy, ma swoje ograniczenia i wady, wynikłe głównie z wychowania w określonej kulturze i mentalności, czyli Bolszewickim Imperium. Kilka pokoleń Ukraińców również w nim żyło i w pełni nasiąkło "zdobyczami Komunizmu" i teraz z ogromnymi trudnościami, a nawet bólami fantomowymi próbuje się z tego wyrwać.

Głównymi wadami  Zełeńskiego, odziedziczonymi po słusznie upadłym ustroju są: praktyczna amputacja poczucia wdzięczności oraz brak świadomości następstw własnych działań,  co go dyskwalifikuje jako Męża Stanu,  działającego według zasad politycznej strategii. Na pewno wyobraża sobie, że stosuje "realpolitik", jednak tym sam przed sobą maskuje klasyczne myślenie głównie o własnym interesie, mając "w głębokim poważaniu" zarówno korzyści dla swojego kraju, jak też opinię  swoich sojuszników. Dwa najbardziej wyraziste przykłady takiej polityki to: Afera z Elonem Muskiem, gdy ten dosłownie uratował skórę Ukraińcom, dostarczając im (za darmo!) dużą ilość modemów do odbioru Starlinka, czyli najbardziej niezawodnego środka łączności, który działa od 4 lat, a Rosjanie nigdy nie potrafili go zagłuszyć. Na Starlinkach opiera się przewaga informacyjna i sytuacyjna, dzięki której Ukraińcy  mogli zniwelować ogromną rosyjską przewagę w ludziach i sprzęcie przez te lata wojny na wyniszczenie. Od dawna ponad 100 tys. działających modemów jest już opłacanych przez innych sponsorów, w tym Polskę, ale to nie umniejsza zasług Muska. Każdy mądry Lider państwa zaprosiłby Elona do stolicy, rozpostarł czerwony dywan, nagrodził najwyższym możliwym odznaczeniem  (bo to przecież nic nie kosztuje, a Musk, jak pewnie większość ludzi jest łasy na dowody uznania i wdzięczności), tymczasem Zełeński rozpoczął wielką awanturę po jego "nieprawomyślnych" wypowiedziach. Pewnie były głupie, ale przecież to nie powód, aby tak obrażać potężnego człowieka, który ma pamięć słonia na osobiste urazy.

Drugim była oczywiście prowokacja Prezydenta Ukrainy wobec Polski, a szczególnie premiera Tuska z wychwalaniem zbrodniarzy z UPA, bo o to faktycznie chodziło. Geneza konfliktu wywodzi się z kolejnych przewag ukraińskich w wojnie z Rosją, co według wielu publicystów i polityków może być przyczyną upadku Putina i zawarcia rozejmu na froncie. Dla Zełeńskiego oznacza to konieczność ogłoszenia wyborów prezydenckich, w których wcale nie ma jednoznacznych szans na wygranie, ponieważ najważniejszy konkurent Załużny jest równie popularny, a nieumoczony w szeregu afer korupcyjnych swojego najbliższego otoczenia i to w środku ciężkiej wojny z wielkimi stratami. Prowokacja wobec Polski ma na celu  uzyskanie poparcia w przyszłych wyborach u licznych i głośnych środowisk nacjonalistów chwalących Banderę i UPA.

W szerszym kontekście decyzja Zełeńskiego jest fatalnym błędem, również wizerunkowym, ponieważ rozpętanie prowokacji wobec Polski i Tuska, najlepszych sojuszników walczącej Ukrainy wywarło wielkie oburzenie nie tylko w Polsce, ale i Europie, choć tam jest znacznie bardziej dyskretne, w końcu to sprawy dyplomatyczne :-). Tym jednym zgrabnym gestem Prezydent Ukrainy pozbawił się pewnego rodzaju "aureoli", która go otaczała po tylu latach skutecznego oporu wobec rosyjskiej agresji. Zamiast męża stanu wszyscy zobaczyli małego, egoistycznego polityka, zapatrzonego we własny interes i tego już nigdy nie odrobi, bo zawód jest zbyt silny,  a ludzie bardzo nie lubią, gdy na ich oczach wali się legenda, w którą sami uwierzyli.  Oczywiście nikt nie przerwie pomocy dla Ukrainy z tego powodu, bo zbyt ważna jest jej rola tarczy przed zdziczałym Rosyjskim wojskiem, ale jestem przekonany, że w nadchodzących bardzo trudnych czasach jeszcze nieraz ten głupi i podły błąd jednego człowieka ze swoim Dworem odbije się na jej interesach.

Sądzę, że nawet jeśli Zełeński pozostanie po wyborach Prezydentem, to właśnie oglądamy początek jego nieuniknionego upadku, na razie tylko jego legendy i reputacji, ale kto wie, jak rozwinie się przyszłość? Sic transit gloria mundi.... 


marek.w
O mnie marek.w

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka