Mowa tu oczywiście o Putinie i Trumpie, którym w zadziwiający sposób udało się spaprać wszystko, za co się zabrali, gdy poszli na "krótką, zwycięzką wojenkę". Wcześniej jednak chciałbym napisać o największym wygranym wojny na Ukrainie, tak na smaczny początek :-)
Tym wygranym jest oczywiście Polska, która właśnie rozwiązuje pozytywnie największe wyzwanie dotyczące naszego bezpieczeństwa, czyli kolejnej rundy Wielkiej Gry z Moskwą o prymat w Centralnej Europie. Po wygraniu poprzedniej, gdy padło Rosyjskie Imperium, szybko okazało się, że nie nastąpił "koniec historii" i Rosja znów zaczyna Nam zagrażać wykorzystując swoje atuty, czyli ogromne terytorium z wielkimi bogactwami, wielokrotnie większą ilość ludności i znakomite kontakty z elitami Zachodu, gdzie jej Oligarchowie inwestowali setki mld$. Najdobitniejszymi objawami jej przewagi była rezygnacja Obamy z budowy bazy przeciwrakietowej w Polsce akurat 17.09.2007 r., czyli dokładnie w 70 rocznicę IV Rozbioru Polski! Na dłuższą metę jeszcze ważniejsza była budowa NS1 i 2, czyli gazociągów do Niemiec omijających Polskę. Nie było wątpliwości, komu bije dzwon i że trzeba coś wymyślić.
Rozwiązaniem okazało się doprowadzenie przez polską dyplomację do wybuchu Majdanu w Kijowie, zakończonym ucieczką prezydenta Janukowycza i dzięki temu nienachalne wciągnięcie Putina w wojnę z własną, zbuntowaną prowincją ( a przynajmniej tak on to potraktował). Efekt wszyscy znamy - Rosja straciła prawie wszystkie biznesy z Zachodem, PRZEGRYWA tę wojnę, a jej perspektywy są coraz gorsze, natomiast Polska z lekceważonego mocno kraju zmieniła się w jednego z czołowych Graczy w Europie, gdy za pomocą wielkich pieniądzy z Europy, rękami i krwią Ukraińską niszczymy swojego największego wroga od stuleci, wypychając Moskwę z powrotem do Azji. Co ciekawe, dla Polski jest ważne, aby ta wojna, która dosłownie wypruwa żyły z Rosji, trwała jak najdłużej, bo tym większa będzie ostateczna jej porażka.
W najnowszym "orędziu do narodu" Putin pokazał, że nadal nic nie rozumie, w co się wkopał. Jak celnie to nazwał Girkin, ciągle przebywa w "krainie różowych kucyków", pytaniem jest tylko, czy dlatego, że jest stale błędnie informowany przez Dwór, czy też sam się skutecznie okłamuje. Proponuje więcej tego samego, kategorycznie odmawiając przyjęcia do świadomości, że obecnie to Rosja PRZEGRYWA wojnę z koalicją Europy i Ukrainy, a trend jest coraz bardziej jednoznaczny, gdy rozbijana dronami rosyjska gospodarka toczy się w przepaść, nie mając żadnej odpowiedzi na przewagę technologiczną przeciwników. Jego ostatni rozpaczliwiec, czyli próba zmuszenia Łukaszenki do wejścia do wojny po stronie Rosji, właśnie nakrył się nogami, bo Baćka dobrze orientuje się w rozkładzie sił i żadne groźby czy namowy nic nie dały. Putin demonstruje swoją całkowitą bezradność kolejny raz, co jest śmiertelnie niebezpieczne dla każdego cara na moskiewskim tronie.
Najwspanialszemu Prezydentowi Ameryki w swojej "Epickiej Furii" udało się twórczo rozwinąć wszystkie błędy Putina, zaczynając od kompletnego zlekceważenia przeciwnika, czyli Iranu. Zgoda, dysponował wyjątkową przewagą technologiczną w lotnictwie, dość powiedzieć, iż w trakcie wielotysięcznych nalotów lotnictwa amerykańskiego i izraelskiego (latających na maszynach z Ameryki) Irańczykom udało się zestrzelić raptem parę samolotów, a i tak nie wzięli do niewoli żadnego pilota. Co nie przeszkodziło "gangowi Olsena w natarciu", udającemu rząd USA, przegapić całkowicie trzy najważniejsze strategicznie czynniki, wykorzystane błyskotliwie przez władze Iranu. Po pierwsze, możliwość totalnej blokady cieśniny Ormuz, co uderzyło w całą światową gospodarkę, a czego nie potrafiła zmienić tak teoretycznie potężna US Nawy. Po drugie, wykorzystując kiepski stan OPL zarówno w arabskich państwach, jak i samych Amerykanów, Iran odpowiedział masowymi nalotami na ważne cele nad Zatoką, znów demonstrując bezradność "hegemona", a co gorsza, zapowiedział zniszczenie instalacji odsalającej morską wodę, które np. w Kuwejcie dostarczają do 90% wody pitnej. To był cichy, ale wprost morderczy cios, ponieważ zagroził samemu istnieniu najbogatszych państw arabskich, a cała wina obciążyłaby Amerykę, szczególnie Trumpa.
Trzecim, równie ważnym czynnikiem, z jakim zderzył się Biały Dom, było całkowite lekceważenie choćby największych strat własnego społeczeństwa, zadanych bombardowaniami, przez nowe władze w Iranie, powstałe w rezultacie wybicia poprzedniej Elity. Ich kalkulacja była prosta, choć straszna - ludzie mają sobie sami radzić i już, a kto zacznie protestować, to się go zabije i spokój, według starej zasady Stalina, który mawiał "nie ma człowieka, nie ma problemu". Trump, w tym jednym różniąc się od Putina, zrozumiał, że przegrał i dlatego zgodził się na tekst memorandum przedstawiony przez Iran, mimo jego fatalnej dla Ameryki treści, co zresztą spowodowało wybuch gniewu wśród dosłownie wszystkich polityków Izraela, czyli chyba ostatniego sojusznika na świecie. W jednym z punktów ugody Irańczycy zastawili sprytną pułapkę, żądając 300 mld$ na odbudowę zniszczonego kraju, jednak tymi sumami ma rządzić Korpus Strażników Rewolucji, czyli nowa władza po zniszczeniu Ajatollachów celnymi nalotami. Inaczej mówiąc, Trump zgodził się faktycznie na zapłacenie HARACZU Iranowi, a jak pokazuje historia świata, jeszcze żaden zwycięzca nie płacił haraczu pokonanemu! W ten sposób Prezydent Hegemona planety przyznał się do kapitulacji na oczach całego świata, a nie muszę tłumaczyć, jaki to stanowił cios w reputację Ameryki, o ile się orientuję, byłby to pierwszy taki przypadek w jej historii.
Ponieważ jednak nowe władze Iranu mocno teraz "przeginają", ustawicznie poniżając i prowokując Amerykanów, co z kolei jest z ich strony konkursowym kretynizmem, nadal może dojść do drugiej rundy nalotów, gdy wściekłość Trumpa przeważy nad jego ostrożnością. Jej cele będą dość oczywiste - oprócz wbijania Iranu w "jesień średniowiecza" trzeba będzie opanować cieśninę Ormuz i ją udrożnić, poza tym obronić sojusznicze państwa arabskie przed zniszczeniem nalotami rakietowymi z Iranu no i zdobyć wyspę Khark, przez którą idzie gros eksportu irańskiej ropy. Czy Amerykanie się na to zdecydują i czy się to choć częściowo uda, zobaczymy, ja mam raczej kiepskie rokowania, patrząc na dotychczasową radosną działalność Gangu.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)