Blog
Zmiana stron
Hoyt
Hoyt Qui vivra verra ...czas pokaż
3 obserwujących 47 notek 69642 odsłony
Hoyt, 7 listopada 2017 r.

Kolekcjonerzy Pieniędzy

2807 1 0 A A A

LUDZIE, KTÓRZY NIGDY SIĘ NIE MĘCZĄ

Właściwie tylko w Nowym Yorku George Soros czuje się wyjątkowo dobrze; dlatego kupił tu dom. Można powiedzieć, że jest to jego miasto. To jedyne miejsce, gdzie przestaje odczuwać ciężar noszonych lat, a jego zastygająca z wolna w żyłach krew, która przepływa przez jego blisko dziewięćdziesięcioletnie serce, ożywa w swym krwiobiegu właśnie w Nowym Yorku, mieście, które jest zawsze pełne życia, wigoru, przemyślnych atrakcji, mód i zaskakujących nowinek. Tu powstają także jego przedziwne idee, które z racji pozycji jaką zajmuje, może głosić, zaszczepiać, a nawet wcielać je w państwach, które - jak twierdzi - niezbędnie tego potrzebują. Nie było jeszcze nigdy tylu zatrudnionych gryzipiórków w New York Times, którzy chętnie zrobią wszystko, aby przekonać jeszcze nieprzekonanych do jego planów - ustanowienia porządku nowego świata.

Big Apple, miasto wielokulturowe, które nigdy nie śpi, gdzie spotykają się najważniejsi ludzie światowej finansjery; tudzież zapadają decyzje o losach ludzi na wszystkich kontynentach. Czyż nie powinno inspirować, natchnąć i pociągać przykładem pozostałych burmistrzów, gubernatorów, senatorów i prezydentów? Miliarderzy i nędzarze. Manhattan i Brooklyn. Gangi i policjanci. Wszystko funkcjonuje w należytej harmonii.

Kiedy lato powoli dobiega końca, pod koniec sierpnia, oczy mediów całego świata skupione są głównie na jednym wydarzeniu. W Nowym Yorku każdego roku rozpoczyna się jedna z największych imprez sportowych, wielkoszlemowy turniej tenisowy US Open, gdzie przyjeżdżają najlepsi sportowcy z całego świata, aby rozpocząć rywalizację o puchar i wielkie pieniądze, jakie można zarobić na korcie tenisowym. W tym roku dla zwycięzcy przygotowano blisko cztery miliony dolarów. Tak zwany światowy kryzys finansowy, który rozpoczął się wraz z upadkiem banku Lehman Brothers, nigdy nie dotknął tej dyscypliny. Wręcz przeciwnie. Nowi i starzy sponsorzy, znikąd nie przymuszani, chcieli płacić jeszcze więcej niż można byłoby się spodziewać. Dla porównania piętnaście lat temu sumka, jaką odbierał zwycięzca turnieju nie przekraczała skromnego miliona.

                                                                          ZJAWISKO

W tym roku w press room było tłoczno jak nigdy, przez co sala przeznaczona dla akredytowanych dziennikarzy, którzy za zgodą organizatorów mieli szczęście się tu dostać, wydaje się jakaś mniejsza. Zawsze tak nie jest. Czekają na pomeczową konferencję Szwajcara Rogera Federera. Tak wyjątkowym zainteresowaniem światowych mediów nie cieszą się pozostali sportowcy. Nikt z żurnalistów od dawna nawet nie próbuje tego ukrywać, dla kogo pojawili się znowu tak licznie. Wszyscy wydają się być trochę smutni. Nie potrafią ukryć swojego rozczarowania. Właściwie wcale nie mają ochoty, by je ukrywać. Co niektórzy ciągle nie mogą uwierzyć w to, co zdarzyło się tej nocy. Niewielu brało taki scenariusz pod rozwagę. Przewidywania eksperckie znowu diabli wzięli, bo dla nich Roger jest po prostu najlepszy i zawsze faworytem. Czy ma lat trzydzieści sześć, czy będzie miał czterdzieści pięć. Jest najlepszy od zawsze i będzie taki zawsze. Jak Amen w pacierzu. "Bo Roger to zjawisko. Kiedy występuje należy zamilknąć i podziwiać" - taką "odkrywczą" uwagą podzielił się ze światem Adriano Panatta, mistrz Rolanda Garrosa z 1976 roku, dodając zgodnie z obowiązującą modą, że i on uważa go za "najlepszego w historii". Te proste dwa słowa "najlepszy w historii" potrafią z dziecinną łatwością rozsupłać prawdziwy węzeł gordyjski do worka z pieniędzmi najbogatszych sponsorów. Zapomniany współczesnym Panatta,wypowie kolejny raz te magiczne słowa, jeśli w ogóle ktoś zechce go jeszcze wysłuchać i oto poprosi. Bo nie ma nic gorszego dla byłych mistrzów od usychania w zapomnieniu.

W świecie, gdzie liczba publikowanych informacji zalewa Ziemię, jak deszcz podczas czterdziestodniowego biblijnego wielkiego potopu, a duża część z nich jest równie wiarygodna, jak włosy Radosława Majdana, pewnie wielu zapomniało, że kilka lat temu ci sami ludzie twierdzili coś przeciwnego. Uważali, że nie można odnosić zwycięstw i rywalizować na najwyższym światowym poziomie z młodszymi zawodnikami, szczególnie w długich, wielogodzinnych pojedynkach. Tak tłumaczyli częste porażki i brak większych sukcesów sportowych - nie biznesowych - Szwajcara, a przy każdej nadarzającej się z tej racji okazji, wyjaśniali kibicom "że on już nic nie musi wygrywać i udowadniać, bo jest i tak najlepszy w historii".

Lecz Federer - Zjawisko pokonał w tym sezonie i tę granicę, udowadniając wszystkim, że dla niego wiek nie jest żadną przeszkodą. Profetyczne zatem okazały się zapowiedzi najważniejszych ludzi związanych ze Szwajcarem; jego amerykańskiego menadżera Anthony Lewisohn Godsicka i drugiego trenera Severina Luthiego "że w 2017 roku wróci i będzie silniejszy". Niemożliwe więc stało się znowu możliwe. Roger Federer zostaje najstarszym finalistą, a potem zwycięzcą turnieju wielkoszlemowego Australian Open oraz Wimbledonu. Ustanawia kolejne rekordy, będąc najstarszym w historii zawodnikiem, wygrywającym kolejne wielkie turnieje. Sportowa prasa szaleje ze szczęścia. Kolejny raz z podziwem i z zachwytem patrzy na Matuzalema tenisa, którego nie ima się upływający czas. Niektórzy żurnaliści (także rodzimi) idą dalej, pisząc wprost o boskiej naturze szwajcarskiego tenisisty. Do niezliczonych przydomków nadawanych mu w imieniu kibiców doszły kolejne - "Boski" i "Nieśmiertelny"

Opublikowano: 07.11.2017 19:57. Ostatnia aktualizacja: 08.11.2017 17:27.
Autor: Hoyt
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ci, którzy sądzą, iż wszystkim rządzi Los, nie myliliby się, gdyby się nie upierali przy tym mniemaniu.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • " nie znosił kiwania. Czyli kołysania statku w czasie sztormowej pogody." Marynarz Conradowski,...
  • A w mojej mieścinie wisi obwieszczenie pod Sądem "zapal świeczkę o 21". Kurcze, mają pecha,...
  • Pozdrawiam serdecznie :)

Tematy w dziale Sport