0 obserwujących
468 notek
150k odsłon
  111   0

Latające głowy, panie i stewardesy

 

24 stycznia 2011 doszło do terrorystycznego zamachu na podmoskiewskim lotnisku. Zginęło niemal 40 osób, w tym zamachowiec. Bodaj wszyscy wiedzą, że z tego człowieka wiele nie pozostało, zaś głowę znaleziono w znacznej odległości od korpusu i przekazano ją do badań i identyfikacji.

Wiadomo, że w domu wisielca nie rozmawia się o sznurze, bowiem jest to uznawane za co najmniej fopę*. Jednak nasze media popełniły taką gafę. Popularny portal tvn24 umieścił filmik pokazujący wybuch, poniżej zaś zacytował rosyjską gazetę, która zamieściła portret zamachowca, czyli owa nieszczęsną głowę (oczywiście odpowiednio przygotowana dla delikatnych oczu czytelników), ale poniżej redakcja zamieściła artykuł pod wielce zaskakującym i gafowatym tytułem –„Lecą głowy po zamachu w Moskwie”. Jasne, że w drugim przypadku głowy poleciały w przenośni, zaś w pierwszym (cóż, to koszmar!) - w rzeczywistości, choć za carów i za Stalina dosłowność nie byłaby tu wykluczona. Można uznać, że mamy do czynienia z oczywistą gafą, fopą, czy wtopą (jak tego by nie nazwać).

Od wieków panie były posuwane przez rozmaite uwarunkowania do przeróżnych a wielce interesujących czynów, aby poprawić swoją życiową stopę. Dzięki technice (fotografia) i obyczajom (tolerancja) tym razem pozowały do kalendarza w samym bikini. To piękne, bezrobotne i niemal nagie pracownice bankrutujących linii lotniczych Mexicana.

Seksowne stewardesy** chcą w ten sposób zwrócić uwagę na siebie i na problemy swojej linii - jednej z najstarszych na świecie. Tu również mamy fopkę, bowiem najstarsze linie mogą kojarzyć się z takimże fachem, choć oczywiście latanie (samolotami) jest młodym zajęciem, bowiem dotyczy relatywnie ułamkowego odcinka czasu na osi trwania naszej cywilizacji. Panie postanowiły ratować swoją firmę przed bankructwem. Ciekawe, czy im się udało. Jeśli nie, zaś są panienkami albo mężatkami na rozdrożu, to może poznały w końcu swojego księcia z bajki albo całkiem zejdą na psy (a właściwie - na sunie).

Wstępnie wydrukowano 3 tysiące egzemplarzy (po 12 dolarów). Cena wydaje się przystępna nawet w polskich warunkach, bowiem tyle kosztują u nas ścienne kalendarze z równie gołymi, sympatycznymi i rasowymi... zwierzątkami.

Jedna z pań to Maribel Zavala, co wpisuje się w klimat biznesu – chodzi o to, aby interes, który się właśnie zawala, natychmiast na tym poprzestał, a jeśli nawet runie, to zaistnieje szansa, że mężny i zamożny miłośnik piękna się choć do nich pozawala. Starsi panowie jednak powinni uważać - mogą dostać zawała.

Istnieje obawa, że kalendarz spowoduje utrwalenie seksistowskiego stereotypu stewardesy. Linie walczą z takim wizerunkiem i nie używają wyrazu "stewardesa", lecz "personel pokładowy". Mają rację – funkcjonuje zbyt wiele dowcipów na temat stewardes latających wespół z pilotami (i to bardzo społem), natomiast raczej nie ma żartów dotyczących (nijakiego, bezpłciowego) personelu pokładowego.

Kalendarz na 2011 rok zawiera dwanaście zdjęć pięknych stewardes, ubranych tylko w skąpe bikini i pozujących na tle samolotów. Seksistowskie pewnie jest i to, że panie dają światu swoje piękno dane przez przyrodę, zaś panowie są twórcami pięknych samolotów, wybiegających poza rzeczywistość daną przez Naturę albo/oraz przez Stwórcę.

Linie Mexicana założono w 1921 roku. W sierpniu 2010 roku złożyły wniosek o upadłość, ale nie została ona jeszcze ogłoszona. Zawieszono wszystkie połączenia, jednak jest nadzieja dla upadającego przedsiębiorstwa. To kolejne określenie („upadek”), które (w innym znaczeniu) można powiązać z fotograficzną kampanią.

Pomysł (z rozbieranym żeńskim personelem w kalendarzu latających linii) nie jest nowy. Wcześniej do nagiej sesji pozowały stewardesy hiszpańskich linii lotniczych Air Comet, o których w artykule także napisano - „Na granicy upadłości”, mając oczywiście na myśli szlachetną upadłość, czyli finansową, nie zaś swawolną, czyli moralną, jak to mogłoby się kojarzyć satyr(yk)om i co, najwyraźniej, przynajmniej jednemu z nich się kojarzy. Zresztą komety, to spadające gwiazdy, a gwiazdeczkami chcą zostać te damy, jak większość z pań.

Tvn24 informuje również o nowej twarzy; w artykule „Ona jest przesączona seksem”. Nie tylko informuje, ale także ukazuje. Redakcja nawet nie ukrywa, że nie idzie o twarz, bowiem określenie to bierze w cudzysłów, pisząc - *Nową "twarzą" luksusowej marki bieliźniarskiej Agent Provocateur została Josephine de la Baume, francuska aktorka i piosenkarka, narzeczona znanego producenta muzycznego Marka Ronsona. - Ona jest przesączona seksem – uzasadniono ten wybór*. Gorąca niczym płomień zapalniczki firmy „Ronson”, a seks sączy się (zwłaszcza w męskich wyobrażeniach) przez delikatną materię kosztownej, a reklamowanej, przewiewnej odzieży. Za duże pieniądze, to i twarz łatwiej zachować... Zresztą oglądacze skupiają swą uwagę niezupełnie na buzi...

Jak widać, twarze mają różne oblicza i rozmaitymi pobudkami kierują się ludziska, aby przejść do historii, a to dla idei, a to dla kasy.

Trzeba uważać na wieloznaczność bogatego słownictwa i to w każdym języku. Głowy (łącznie z twarzami) powinny być niedaleko od korpusów, zaś przeguby - w szczególności dolnych - kończyn też nie powinny być zbyt odległe od siebie, zwłaszcza w publicznej przestrzeni informacyjnej.

* - fopa = fr. ‘faux pas’ (fałszywy krok, wym. [fo pa])

** - wymowa polskich wyrazów „steward” oraz „stewardesa” powinna być podobna do polskiego imienia „Edward” (nie zaś do angielskiego imienia o identycznej pisowni)

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale