Kijowska wypowiedź Kaczyńskiego o "nie bezbronnej misji pokojowej" wprawdzie jest poprawna gramatycznie i semantycznie ale jej merytoryczne znaczenie po kolei odsyłali do kosza na śmieci Stoltenberg, Biden i Scholz. Niestety nie poszedł w ich ślady Ławrow.
W Polsce Kaczyńskiego jest tak, że każdy, nawet najbardziej bezsensowny lub wręcz szkodliwy pomysł Kaczyńskiego pisowscy ministrowie mają obowiązek tłumaczyć i uzasadniać pisowskiemu elektoratowi bo jak nie to zostaną strąceni w czeluści politycznego niebytu. Nie inaczej jest z misją - pomysł, zamiast jak najprędzej zostać zamilczany jest dalej kontynuowany.
Muszę zaznaczyć, iż nie wierzę, że niedawne akty miłosne kaczystów z Le Pen, Orbanem i innymi putinowcami miały w tle zamysł podziału Ukrainy na wschodniego wasala Rosji i zachodniego wasala Polski lub wręcz pomiędzy te dwa państwa.
Nie myślę też, że takie były intencje Kaczyńskiego, kiedy proponował misję - po prostu tak wyszło bo dla genialnego stratega polityka wewnętrzna to ta uprawiana na Nowogrodzkiej a zagraniczna na Wiejskiej.
Ławrow nie musiał się wysilać, żeby przedstawić głupi pomysł Kaczyńskiego jako próbę zdradzenia Żełeńskiego, gdyż jakichkolwiek słów i argumentów do przedstawienia swojego pomysłu Kaczyński i jego przyboczni nie użyliby, zawsze będzie to oznaczało podział Ukrainy na część obsadzoną przez wojska z misji pokojowej oraz tę, którą pozostawiono walczącym stronom.




Komentarze
Pokaż komentarze (20)