- że nie mając "stałego zatrudnienia" co w tamtym czasie z reguły oznaczało po prostu brak legalnych dochodów Jarosław Kaczyński miał środki na nielegalny zakup kartek żywnościowych i to droższych,
- że miał również środki na zrealizowanie takich kartek, bo przecież nie kupował ich w celach filatelistycznych,
- że tych środków starczało mu również na poznanie stylu "pewnej profesji", bo przecież nie uwierzymy, że pod domem Jadwigi Kaczyńskiej chór kurtyzan dawał darmowe występy.
Wszystko to byłoby zabawne, gdyby pojawiało się w powieściach Marqueza lub Vargasa Llosy ale ten jegomość skinieniem palca może strącić w piekło politycznego niebytu premiera i ministrów średniego kraju w środku Europy.





Komentarze
Pokaż komentarze (24)