Wykreowaliśmy sobie wizerunek reprezentanta ukraińskich interesów w UE i NATO.
Żełeńskiemu nie wypadało być dłużnym więc potwierdzał zamach na brata prezesa co zachęciło Kaczyńskiego do uczynienia zamachu nad Smoleńskiem doktryną państwową.
Wystarczyło, że PiS może utracić część poparcia na wsi i przestaliśmy kochać Ukrainę.
Sprawa napływu ukraińskich produktów rolnych na dwa wątki:
- po pierwsze w obliczu rosyjskiej blokady a także upadku ukraińskiego eksportu do Rosji kraje graniczne miały zapewnić tranzyt ukraińskich płodów. Organizacja tego należała do nas - do krajów granicznych.
- po drugie - o czym się milczy - do Unii, głownie Polski, napłynęła kilkumilionowa fala uchodźców z Ukrainy więc całkiem naturalne byłoby, żeby za nią podążyła żywność, o ile Ukraina miałaby możliwości jej eksportu, a ma.
Kiedy był czas na wspólne z unijnymi partnerami znalezienie rozwiązań dla ukraińskiego eksportu kaczyści zajmowali się atakowaniem Niemców za ociąganie w pomocy dla Ukrainy a Agata solidarnie zakładała niebieskie buty.
Wystarczyło, że - skądinąd słusznie - tupnęli polscy rolnicy i kaczystan stanął na czele blokady gospodarczej Ukrainy.
W kontekście wypowiedzi bliskiego współpracownika Żełeńskiego "polski prezydent Andrzej Duda ma świetne relacje z prezydentem Ukrainy, a bezpodstawne i przeciwprawne działania rządu w Warszawie mają zły skutek na relacje także Polski z Brukselą" pojawia się jeszcze jeden motyw postępowania kaczystów - nie do pomyślenia w normalnym kraju co nie znaczy, że nie w kaczystanie - że to prezes chciał zrobić na złość Dudzie. Uprawdopodobnia go fakt, iż blokadę gospodarczą Ukrainy ogłosił nie prezydent czy premier ale prezes bezpośrednio po wizycie Żełeńskiego w Polsce.





Komentarze
Pokaż komentarze (29)