Zaryzykowałem i o kratery zapytałem Groka:

Zaskoczony małym entuzjazmem AI dla słynnego badacza Biniendy, zapytałem wprost:

A co o kraterach, bruzdach i impact poincie w Smoleńsku mówią oficjalne raporty (poniżej cytaty polskiego tłumaczenia raportu MAK):
"Pierwsze zetknięcie samolotu z ziemią nastąpiło w odległości około 580m od miejsca pierwszego zderzenia (Rysunek 30). W miejscu zetknięcia znajdują się charakterystyczne ślady w postaci bruzd wyrytych przednią owiewką statecznika poziomego i pionowego o głębokości do 0,5m i długości 22m z fragmentami światła SI-2U z kompletu SMI-2KM oraz bruzdy wyryte przez lewą konsolę skrzydła o głębokości do 0,4m i długości 22m z fragmentami poszycia lewej konsoli skrzydła i cięgłem Nr154.83.5711-090-009."
Jak widać, impact point został wskazany więc istorias KŁAMIE.
Dalej w raporsie MAK mowa o części kadłuba znajdującej się tuż za kraterem, choć nie tak dużym jak to sobie wyobraża słynny badacz Binienda.

"Dolna część kadłuba w jej środkowym przekroju od wręgi Nr 44 do Nr 60 z poszyciem lewej burty i poszyciem prawej burty znajduje się w otwartym stanie, w odwróconym położeniu w odległości 454m od progu pasa startowego na trajektorii ruchu samolotu, poprzecznie do tego kierunku."

JEST IMPACT POINT, JEST KRATER, ISTORIAS KŁAMIE.
Poza kolejnym zdemaskowaniem kłamstw nic nie znaczącego anonimowego blogera, o którym nawet nie wiadomo, czy odróżnia prawdę od kłamstwa, jest ważniejszy sens napisania tej i podobnych notek - nieuki i świry wraz ze swoim otoczeniem muszą wiedzieć, że ich stan nie jest i nie może stać się normą.
Komentarze
Pokaż komentarze