Wszędzie ma miejsce wykorzystywanie polityki zagranicznej dla osiągnięcia korzyści w polityce wewnętrznej. Jest to uzasadnione ponieważ obywatele dostrzegają związek obu faktów a kiedy go nie ma to są inne względy - na przykład humanitarne, jednakże w Polsce czasów POPIS zjawisko przybrało wręcz niebezpieczne rozmiary. PiS z reguły jest oskarżany o sprzyjanie Kremlowi natomiast PO ma w tej konwencji pełny wachlarz mocodawców - od Berlina po Moskwę.
Sama radość naszych nieprzyjaciół nie jest wystarczającym powodem naszego zmartwienia, zwłaszcza, że w najbliższej przeszłości ze wszystkimi sąsiadami mieliśmy konflikty, co zresztą nie różni nas od innych krajów.
Podsumowując ten wstęp - każdy kiedyś miał, ma lub będzie miał okazję powiedzenia "a nie mówiłem" a ponieważ z tego nic nie wyniknie, lepiej żeby takie okazje zdarzały się rzadko.
O tym, kto zostal odznaczony na ogół się nie wie, ale komu odznaczenie zabrano - to co innego. Duda dał Żełeńskiemu Order Orła Białego nie za zasługi dla Polski tylko na złość Kaczyńskiemu i ówczesnej opozycji. Mógł dać, ale czemu najwyższe polskie odznaczenie ma mieć jegomość nadający imię organizacji odpowiedzialnej za zamordowanie kilkudziesięciu tysięcy Polaków. Z drugiej strony - gdyby kiedyś Duda nie dał, teraz nie byłoby problemu. Czyli należy tak zrobić, żeby teraz nie miał, bo na to, że cofnie nadanie imienia albo samemu odeśle order chyba nie ma co liczyć.
Czy to zmieni stosunki pomiędzy naszymi narodami ? Ja pomagałem Ukraińcom i znowu pomógłbym. Rosjanom też pomógłbym, gdyby uciekali przed Mongołami.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)