12.06 Filharmonia Śląska

Koncert otwarła podobno jedyna zachowana część z sześciu symfonii Lessela. Bardzo piękna. więc trzeba mieć nadzieję, że to nie koniec znalezisk.
Lazica znałem jako akompaniatora Wispelweya a to (podobnie jak akompaniator Queyrasa Tharaud) znakomity solista. Przy tym bardzo uniwersalny, gdyż zasłynął Rachmaninowem a w Katowicach znakomicie zagrał Mozarta.
O muzyce Kisiela przede wszystkim należy napisać, iż jest grywana za rzadko. Kisiel jakby to przewidział i nie skomponował zbyt wiele, więc lista pominięć nie jest długa. Trochę jak Prokofiew, trochę jak Potężna Gromadka.
Tydzień temu przy okazji tej samej symfonii Mozarta napisałem, że w wykonawstwie klasycyzmu orkiestry grające na współczesnych instrumentach skutecznie walczą z wykonawstwem na instrumentach z epoki. Śląska Orkiestra Kameralna dała tego dowód. W kilkakrotnie mniejszej sali o zupełnie innej akustyce symfonia zabrzmiała inaczej ale na pewno nie gorzej. Grano nieco wolniej i bardziej deklamacyjnie.
Piękny koncert, w NOSPR byłaby za to wielka standing ovation.
13.06 NOSPR

Druga część recitalu lepsza od pierwszej. Choć znakomite brzmieniowo, interpretacje Szymanowskiego i Paderewskiego nie zachwyciły mnie natomiast Debussy podoba mi się zawsze, no może prawie zawsze.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)