Furorę robi zdanie jednego z biegłych CLKP wygłoszone na wykładzie a pozyskane pono metodami białego wywiadu przez niepokornych dziennikarzy. Z owej prezentacji ma wynikać, że metoda analityczna GC/MS nie musi wykryć śladów materiałów wybuchowych mimo zaistnienia wybuchu. Biegli CLKP, odpowiadająć prokuraturze wskazali na pracę, z której pochodzi widmo pokazujące, że metoda GC/TEA też nie jest nieskończenie selaktywna. Przeciętnie rozsądny czytelnik z dyskusji może wysnuć wniesek, że nic nie jest doskonałe, ale skoro jest rozsądny, to i cała dyskusja mu do tego nie jest potrzebna.
Wrócmy wobec tego do jej podstaw - profesorowie Kaminska-Trela i Szymański na III KS ogłosili następujący wniosek.

Z ich "opinii prywatnej" można wnioskować, że chodzi o fragmanty wszystkich lub prawie wszystkich foteli, bo owych fragmentów jest ponad 200. Tu początek, środek i koniec odnośnego fragmentu listy próbek.

Jeżeli magister Pszczółkowski dąży do ukierunkowania śledztwa na wybuch jako przyczynę katastrofy, powinien skonsulotować ze specjalistami od wybuchów albo też wnioskować o dodatkową ekspertyzę, jaki wybuch mógłby spowodować takie wystąpinienie nieprzereagowanych pozostałości materiałów wybuchowych - chodzi o ilość i sposób rozmieszczenia. W obecnym stanie rzeczy można podejrzewać, iż prze głównie do przedłużenia całej sprawy
magister(*) Jaworski
_______________________________
(*)Adwokat Piotr Pszczólkowski wyrażając się o biegłych CLKP "doktor i magister" najwyrażniej taki sposób wskazywnia osób uznaje za najwłaściwszy.
Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka