Notki by nie było
-gdyby nie nadzyczajna tolerancja Adminów S24 dla herezji matematyczno fizycznych wygłaszanych przez blogera Aerozolinti,
- gdyby ten bloger jednym tchem z herezjami nie bluzgał na Rosjan, bo to im daje argument, że tylko skrajne nieuki i idioci mogą ich nie uwielbiać,
- gdyby ten bloger ze swoimi idiotyzmami natarczywie nie wciskał mi się w oczy, bo ten osobnik w co drugim komentarzu musi wymienić moje nazwisko, sam będąc zupełnie anonimowym.
Ponadto - co równie ważne, a będzie o tym jeszcze na końcu - postać tego blogera tworzy obraz słuchacza do jakiego odwołują się Berczyński, Binienda, Cieszewski, Jorgensen( temu wprawdie tylko dodają tytuł profesora DUT), Nowaczyk, Szuladzinski - wymieniłem tylko hochsztaplerów posiadających tytuły naukowe.
Od chyba dwóch lat Aerozolinti (wcześniej Ae0911trythorg ) lata za mna z twierdzeniami:
"Nie istnieje zapis ∫dx", "∫1dx nie równa się ∫dx" oraz "1dx nie równa się dx".
Tego, że ∫1dx = ∫dx młodzież uczy się w szkołach średnich, natomist z wiedzą, iż mnożenie przez jeden nie zmienia wartości, dzieci przychodzą na ogół ("na ogół" dodałem pod naciskiem blogera Grabdek, który twierdzi, że generalnie to może być nieprawda, a ja sądzę, iż zna na to dowody ) już do podstawówki.
Wczoraj ów bloger zamieścił w swojej notce tak pomazany przez siebie mój wykres.

komentująć go:
"- gdyby ruch (urwany na wykresie) uzupełnić trajektorią dla rzutu ukośnego (czyli bez wpływu silników), to samolot wzniesie się na ok. 40 m nad poziom progu pasa i spadnie już na pasie."
"Uzupełnienie" rozpoczyna się od wysokości około 20m, wznoszenie byłoby więc około 20m. W szkołe średniej naucza się, że rzut ukośny bez oporu powietrza to złożenie ruchu poziomego ze stałą prędkością równą pocżątkowej składowej Vx oraz pionowego ruchu jednostajnie opóżnionego rozpoczętego z poczatkowa prędkością Vzo. Nie wyobrażam sobie, aby można było przez szkołę średnią przebrąć, jeżeli będąc obudzonym w środku nocy nie rectytuje się "s równa się a te kwadrat przez dwa", co zastosowanie do wysokości i przyspieszenia ziemskiego zapisuje się:
H = gt^2/2
Drugim rectyowanym wzorem jest zależność prędkości od czasu w ruchu jednostajnie opóźnionym"v równa się a te", co zapisane wygląda nastepująco:
Vz= Vzo - gt
Ponieważ po osiągięciu pułapu Vz = 0, to Vzo = gt.
Po wyiczeniu t z pierwszego wzoru dla wartosci H=20m i g=9,81m/s^ otrzymujemy t=2,02s. Po podstwwieniu do drugiego otrzymujemy Vzo = 19,8m/s.
Wystarczy spojrzeć na nachylenie gałęzi trajektorii, żeby ocenić, iż prawa gałąż jest nieco mniej pochyła od lewej. Ponieważ lewa odpowiada prędkości zniżania około -7m/s to prawa musi się kończyć prędkościa mniejszą od 7m/s a nie 19,8m/s.
W istocie narysownama przeze mnie trajektoria kończy się na 19,3m wysokości przy predkości wznoszenia 5,4m/s, co wyznacza pułap rzutu ukośnego w próżni na wysokości 20,8m a nie 40m. Oczywiśie trajektoria ma dalszy przebieg - jej koncówkę zapożyczyłem ze swojego referatu z IKS (Rys.4, str. 128) ponieważ na tym odcinku nie można już korzystać z wysokości RW. Górny pułap jest nieco wyżej - na wysokości 21m, co wynika ze zmiennego przeciążeńia.
Byłbym wdzięczny, gdyby ktokolwiek był w stanie wytłumaczyć, skąd mogą się wziąść Aerozolinti 2 sekundy potrzebne na zmniejszenie z 5,4m/s do zera prędkości pionowej w stałym przyspieszeniu grawitacyjnym (potrzeba 0,55 sekundy), albo skąd wziął się osobnik, który owe 2 sekundy był w stanie wyliczyć.
Wyjaśnianie czytelnikom zupełnie podstawowych tematów z zakresu szkoły średniej jest samo w sobie żenujące - ale - co napisłem na początku, daje pojęcie, dla jakiej klienteli produkowane są w kręgu ZP "eksperckie opracowania". Takim sposobem - co dopiero niedawno zauważyłem w materiałach IKS - Binienda może napisać "Bezwładność zginanej końcówki dolnej części drzewa rozpędzonej do prędkości samolotu powoduje głębokie ugięcie pnia w czasie przelotu nad nim reszty skrzydła. Pień wraca do pozycji pionowej dopiero po odlocie samolotu." Absurd, jaki by nie przeszedł w szkole średniej, gdzie każdy musiłaby wiedzieć, że pień w modelu Biniendy rozpędzany jest tylko w czasie kontaktu z dźwigarem a potem jest już hamowany przez siłę sprżystości więc nie może nadążyć za skrzydłem, mógł przejść w materiałach firmowanych przez utytułowane grono. Mnie ta koncepcja Biniendy przypomina kreskówki Disneya - nie pamiętam które, ale sympatyczne zwierzątko płynie odrzutową wanną napędzaną przez wkręcony do odpływu w dnie i skierowany do tyłu przysznic. Wanna napiera dnem na wodę, ta wpływa przez odpływ do przysznica, z którego wylatuje do tyłu, popychając wannę do przodu. Inna disneyowskia inspiracja fizyki Binendy to zwierzątka startujące do biegu poprzez rozpędzenie się przebieraniem nogami w powietrzu a nastepnie ruszenie ze stałą już prędością.Przy okazji - teoretyczna możliwość napędzania zaglowca dmuchaniem w żagle wynika z zasady zachowania pędu, ale za takim żaglowcem niestety nie da się pływać na nartach wodnych:)
Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka