Podoba mi się pomysł nowej władzy uczynenia z państwowej telewizji instytucji kultury. W czasach realnego socjalizmu - co by o niej nie powiedzieć - taką rolę jednak pełniła. Poniedziałkowy Teatr Telewizji był fenomenem na skalę światową a czwartkowy Teatr Sensacji był okazją spotkania się z plejadą polskich sław aktorskich.
Dzieki Kobrze Poulenc był chyba drugim najpopularniejszym kompozytorem w Polsce, chociaż niewielu znało jego nazwisko - otóż poczatkowe takty jego Seksteu stanowiły podkład muzyczny pod pamiętną animację wijącej się kobry. Ten własnie słynny utwór Poulenca brawurowo i wirtuozowsko zagrany przez młodych dęcistów NOSPR zwieńczył koncert. Dzieło jest chyba częściej nagrywane niż grywane bo niewiele jest zespołów kameralnych o takim składzie instrumentów, a inną możliwość stanowi zespół wyłoniony z orkiestry symfonicznej, ale to musi być orkiestra nie byle jaka. Równie znana jest jazzująca sonata klarnetowa - zresztą pierwszy raz wykonana przez Benny Goodmana i Leonadra Bernsteina. Poulenc pisal muzykę żywą, humorystyczną, zaskakującą. Sonata na 4 ręce brzmi jak Pietruszka Strawinskiego w wykonaniu Braci Marx, trio to ewidentna satyra na coś (myślę, że miłosne zaśpiewywania leciwej bawarskiej pary). Sonata obojowa jest po prostu ładna i jak wszystkie pozostałe utwory - badzo wymagająca dla wykonawców.
Wiecej tak wykonanej muzyki na nietyowe składy zespołów kameralnych - czeka Septet LvB, Octet Schuberta, podobne utwory z tamtej epoki Riesa, Reichy, Strawinski, Penderecki.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)