Binienda: "Samolot, wbrew temu co nam wmawiano, nie był sprawny. Są zapisy, które jasno wskazują, że bardzo ważne elementy samolotu (silnik, generator, wysokościomierze czy układ hydrauliczny) nie funkcjonowały tak, jak należy. Opinia, która mówi o braku problemów na pokładzie Tu-154M jest kłamliwa"
Gdyby to była prawda to:
- w żadnym nagraniu korespondencji radiowej załoga nie informuje o tym polskiej centrali w celu skonsultowania postępowania w tych okolicznościach ani kontroli lotów, aby ta przygotowala lotnisko do awaryjnego lądowania.
- nie ma mowy o tym w żadnym stenogramie rózmów w kokpicie, czyli załoga albo lekceważy fakt niesprawności albo jedni jej członkowie ukrywają go przed innymi.
Każda z tych ewentualności to oskarżenie pilotów daleko wykraczające ponad wszystko to, co do tej pory o ich odpowiedzialności za katastrofę napisano i powiedziano, a wypowidział to funkcjonariusz państwa polskiego wstawszy od stołu, za którym wisiały flagi państwowe i NATO.



Komentarze
Pokaż komentarze (107)