Nieuchronnie nadchodzi siódma rocznica katastrofy smoleńskiej. Na miesięcznicy za cztery dni Pan Kaczyński jak zwykle powie, że zbliżamy się do prawdy, co nawet nie zostanie zauważone, bo komentowana będzie osoba nowego prezydenta Europy ale na rocznicę obaj Panowie coś będą musieli swoim wyborcom powiedzieć. Pan Kaczyński, biorąc pod uwagę śmierć w katastrofie brata, wykazuje zadziwiająco małe zainteresowanie katastrofą - w zasadzie ograniczone do wymiany sarkofagu.
Macierewicz natomiast, im bliżej sądnego dnia, tym dochodzi do coraz bardziej znaczących uogólnień.

"Opinia publiczna otrzyma wkrótce dokładne i całościowe wyjaśnienie mechanizmów, które doprowadziły do katastrofy - powiedział Antoni Macierewicz w rozmowie z Maciejem Pieczyńskim. Minister zaznaczył, że wie już "bardzo dużo" o tym, co wydarzyło się w Smoleńsku, ale nie chce o tym mówić w sposób "niepełny, wyrywkowy". Szef MON mówił jednak, że z dotychczasowych prac niezbicie wynika, że odpowiedzialność za katastrofę ponoszą Rosjanie. Minister pytany o to, czy katastrofa smoleńska była rzeczywiście elementem agresji ze strony Rosji, odparł, że "i tak był w tej sprawie bardzo ostrożny".
"NATO jest jedynym sposobem powstrzymania agresji rosyjskiej, której kolejne etapy od 2008 roku były symbolizowane takimi dramatycznymi wydarzeniami jak agresja na Gruzję w 2008 r., jak tragedia smoleńska w 2010 r., w której poległo dwóch prezydentów i całe dowództwo wojskowe, jak wreszcie agresja na Ukrainę" mówił Macierewicz w Monachium.
Smoleńskie wypowiedzi Panów Kaczyńskiego i Macierewicza można by skwitować krótko - dialog Napoleona Ząbek z Napoleonem Tworek. Warto jednak prześledzić, co do takiego stanu doprowadziło i jakie są tego konsekwencje.
Trudno powiedzieć, czy któryś z nich kiedykolwiek wierzył w zamach. Na pewno Macierewicz utrafił w zapotrzebowanie Kaczyńskiego na bohaterską śmierć brata, na pewno na którymś etapie obaj ocenili, że przynosi to korzyści polityczne, ale to było, kiedy PiS był w opozycji. Kiedy zdobył władzę przyszedł czas na zmaterializowanie oskarżeń. Zdobyta prokuratura nie ma ograniczeń w stawianiu zarzutów o fałszerstwa i zbrodnie, zdobyta komisja badania wypadków nie ma ograniczeń w badaniach. Wraku wprawdzie w Polsce nie ma, ale jest możliwość badania go w Rosji, a nawet zaproszenie MAK do spotkania wystosowane po prośbie Berczyńskiego. Berczyński napisał do MAK zapewne dając wiarę doniesieniom pisowskich mediów o ucieczce Anodiny i spodziewanym w związku z tym sukcesem propagandowym w postaci braku odpowiedzi, ale informacja o ucieczce pochodziła z tych samych źródeł, co Mistrale po dolarze i odpowiedź od MAK nadeszła. Doniesienie Nowaczyka do prokuratury o ukradzionych pięciu sekundach (na marginesie - w rewolucyjnym uniesieniu Nowaczykowi 0,5 pomyliło się z 5,0) ta odesłała na drzewo w świadomości, że prędzej czy później musiałby pójść z nim do sądu, a w sądach, póki co, są jeszcze adwokaci, biegli i sędziowie a nie tylko pomocnik aptekarski jako najwyższy autorytet w dziedzinie lotnictwa (
http://mjaworski.salon24.pl/760687,nowa-dyktatura-ciemniakow ). Raport KBWL LP wprawdzie został de facto unieważniony ale opinia zespołu ekspertów kierowanego przez dr Milikiewicza nie została przez nową prokuraturę odrzucona ani przez żadną inną ekspertyzę podważona. Wprawdzie cele raportu i opinii są inne, ale ustalone przyczyny katastrofy są takie same, z tym, że opinia zespołu Milikiewicza wyraziściej stawia zarówno odpowiedzialność rosyjskiej kontroli lotów jak i załogi oraz generała.
Podsumowując - i Kaczyński i Macierewicz mają świadomość, że możliwości dalszego brnięcia w kłamstwa wyczerpały się. Jednocześnie mają świadomość, że do swoich elektoratów powinni w końcu z czymś konkretnym wyjść. Będąc w opozycji mogli wychodzić z bzdurami ale teraz każda bzdura wypowiedziana jest w imieniu państwa, tak więc obu jest na rękę aby bzdury smoleńskie utonęły w morzu innych bezsensownych wyczynów. Obu pasuje, kiedy Polska przez świat widziana jest jako dom wariatów, bo dom wariatów to jedyne miejsce na ukrycie przed elektoratami wariactwa smoleńskiego. Jedno, na co warto zwrócić uwagę - Macierewicz nie mówi już o współudziale Polaków w zamachu, bo to wymagałoby stawiania zarzutów konkretnym osobom. Obarczenie winą Rosji jest więc Macierewiczowi wygodne bo wie, że NATO nie kiwnie palcem. Nie kiwnie bo po pierwsze oficjalnie rząd o to nie poprosi, po drugie - swoje od dawna wie a w perspektywie długookresowej nie jest mu na rękę obraz znaczącego członka rządzonego przez świrów.
Rosja, mając w ręku twarde dowody swojej niewinności i takież przekonanie świata, nie jest zainteresowana zamknięciem sprawy - Rosji jest na rękę przekonanie NATO, że Polska to dom wariatów. Podobnie rzecz ma się z UE, gdzie zespół Macierewicza organizował wysłuchania i upubliczniał produkcje dyletantów i oszustów.
Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka