Istotę słupków wyjaśnić jest łatwo więc mozna krótko - rosnące od czasu objęcia władzy przez ekipę Umiłowanego Przywódcy i Ojca Narodu wykresy słupkowe wskażników dobrobytu i malejące złodziejstwa są temuż Ojcu w jego siedzibie na Nowogrodzkiej pokazywane. Nieuświdomione klasowo dzieci Naszego Ojca coraz słabiej dostregają obrazowane przez słupki trendy dając remu wyraz na ulicach, przy czym zaczęło się dla Umiłowanego Przywódcy fatalnie bo pierwssi dali wyraz strażnicy wiary w nieomylność Ojca Narodu.
Nie ma co wykręcać piruetów, iż to tylko zeznania niepewnej wiarygodności gdyż w innej sprawie - tym razem utrwalonej, Morawiecki sam proponuje, że de facto okradnie kierowany przez siebie bank aby skorumpować polityka i urzędnika państwowego.
Casus Morawiecki ma dwa bardzo istotne wątki - po pierwsze pokazuje polityka przekonanego o tym, że obywateli można oszukiwać a nawet należy to robić gdyż spora grupa obywateli wręcz pragnie być oszukiwana.
Drugi wątek może być dla niektórych kaczologów fascynyący gdyż jest rozgrywką pomiedzy Ziobrą a Morawieckim. Ziobro stał się dla wszyskich niewygodny - nawet jeżeli w PiS akceptowana jest jego wizja wymiaru sprawiedliwości to towarzysząca jej legislacja jest niewyobrażalnym partactwem. W PiSie zapewne nie rozumieją, że faktycznej dyktatury nie da się zapisać w cywilizowanie brzmiących aktach prawnych ale jeżeli myślą, że przynajmniej można ją skodyfikować tak, aby po paru dniach nie trzeba było poprawiać, to tu mają rację. Tłumaczenie takiej "reformy" wymiaru sprawiedliwości przed UE spadło na Morawieckiego, więc z działalności swojego ministra nie może on być zadowolony, gdyż poza oficjalnymi głosami dezaprobaty, w kuluarach zwyczajnie musi się spotykać z kpinami i żałowac swojej znajomości języków obcych. Taśmy prawdy o Morawieckim to dodatkowy regulator pozycji pana Zbyszka na scenie politycznej. W przeciwieństwie do działającego tylko na Kaczyńskiego regulatora smoleńskiego, ten działa na osobę, w której zaczeto dostrzegać sukcesora Kaczyńskiego, ale zupełnie z dochodzeniem do prawdy o zamachu smoleńskim nie związaną. Niewykluczone zresztą, że i Kaczyński szukał sukcesora, któremu łatki smoleńskiej nie można przypiąć. Panu Zbyszkowi, skwapliwie gromadzącemu dowody oszustw Macierewicza, które od razu zostaną powiązane z wspierającym go latami Kaczyńskim trafiło się jak ślepej kurze ziarno - tyle co Morawiecki spróbował ugłaskać Gersdorf jemu urodziły się haki na Morawieckiego.
Słusznie zauwazono też, że Duda, którego przyszłe kandydowanie najprawdopodobniej będzie zależeć już od przyszłego przywództwa PiS nie popadł w rozpacz na wieść o nowych taśmach prawdy bo pewnie pamięta jeszcze upokorzenie fregatami no i pewnie musiał też się zastanawiać jak będzie smakowało zżeranie podpisanych aktów jezeli Morawiecki dogada się z Gersdorf.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)