Polityka jest dziedziną rzeczywistości, która realizuje się w przestrzeni kulturowej odnosząc się zarówno do bytu w aspekcie zaspakajania potrzeb obywateli, jak i do świadomych pojęć określających sposoby możliwej aktywności w tej dziedzinie. Przestrzeń możliwości wyznaczająca pole realizacji ludzkich myśli i intencji, w aspekcie logicznym i racjonalnym ograniczona jest odpowiednimi prawami z prawem tożsamości i zakresem niesprzeczności. Prawa te jednak znajdują realizację o ile znajduje się coś, co nakazuje podporządkowanie się ich znaczeniu i randze w ramach danej konwencji. Owo podporządkowanie musi więc wynikać z zasady, która stoi ponad tymi prawami i ponad daną dziedziną. Logika podobnie jak polityka jest dziedziną przestrzeni kulturowej i tak jak prawa logiczne wymagają akceptacji i podporządkowania się, tak analogicznie zarówno polityka jak i cała przestrzeń kultury wymaga zasad o podobnym wymiarze. Tymi zasadami są obowiązywanie i powinność.
Powstaje jednak pytanie, czy człowiek jest bytem , który ma jakiekolwiek powinności oraz czy cokolwiek może go obowiązywać. Powinności i obowiązywanie związane są z zasadami, normami i regułami, które konstytuują formę i regulują realizację jakichkolwiek treści w przestrzeni kultury. O tyle człowiek jest zdolny do funkcjonowania w tej przestrzeni o ile jest zdolny do podporządkowania się i świadomej akceptacji dla wszelkiej formy powinności i obowiązywania. Czy powinność i obowiązywanie znajduje uzasadnienie w czymś, co wykracza poza racjonalne ramy konstytuujące system wzajemnych relacji, w postaci struktury wzajemnych związków i odniesień w danej przestrzeni. Co jest podstawą powinności i obowiązywania.
Od czasów Parmenidesa o tyle coś może być taką podstawą o ile jest to bytem. Pogląd Parmenidesa znajduje odzwierciedlenie w Tomaszowej zasadzie ens et bonum convententur, czyli byt i dobro są zamienne. To dobro staje sie transcendentalium, które materializuje się na swój własny sposób w każdym bycie. D.Hume jednak udowadnia, iż z bytu nie wynikają powinności, przez co załamuje się tradycyjna ontologiczna aksjologia , na rzecz konceptualizacji i ustanowienia pojęcia wartości.
Czy jest coś ponad partiami i głoszonymi ideologiami. Czy istnieje coś absolutnego, wartości, idealne jakości, idee, które stanowią podstawę głoszonych ideologii i poglądów, czy też które stanowią odniesienie dla treści tych poglądów i kierunek dla intencji partii politycznych. Wartości same w sobie: prawda, dobro, piękno ze względu na ich idealną strukturę nie są realizowane, gdyż każdorazowa ich realizacja oznaczałaby ich materializację a więc zarazem ich relatywizację. Można więc mówić nie tyle o ich materializacji w idealnej formie, co o działaniu ze względu na nie (pomijam koncepcje M. Schelera i R. Ingardena) i w konsekwencji tego działania, realizacji materialnych celów jako osiągalnych dóbr nimi determinowanych, gdzie ich forma tj. forma tych dóbr byłaby określona poprzez znaczenia zdeterminowane poszczególnymi wartościami. Tak jak dziedzina sztuki determinowana jest wartością piękna, dziedzina sfery poznawczej, wartością prawdy, sfera etyczna wartością dobra tak też dziedzina polityki wymaga określającej jej formę wartości lub też zbioru wartości. W dyskursie politycznym wartości określałyby więc formę znaczeń dla tego, co stanowi ich materialną i realną treść.
W zbiorze wartości określających formę dla materialnej realizacji wszelkich dóbr dziedziny polityki, naczelne miejsce zajmuje demokracja. Demokracja jest w całości tworem rzeczywistości kulturowej tj. rzeczywistości związanej z wytwórczością i intencjonalnością człowieka w ramach racjonalizacji przestrzeni danej dziedziny. Demokracja immanentnie zakłada relatywizację - relatywizm jest bowiem ideową podstawą demokracji. Demokracja odda rządy państwa każdemu stanowisku, które zdoła zdobyć większość. Tym samym demokracja rezygnuje z utożsamienia siebie samej z jakąkolwiek wartością, która miałaby charakter absolutny i ponadkulturowy. Jakikolwiek pogląd polityczny, jakiekolwiek stanowisko, jeżeli tylko uzyska większość uzyskuje odpowiednią rangę polityczną i w odpowiedniej procedurze uzyskuje właściwą mu moc analogiczną do mocy jaką daje władza. Nie istnieje jednoznaczne kryterium słuszności poglądów politycznych, gdyż nie istnieje stanowisko ponadpartyjne, stanowisko wybiegające poza granice demokracji i immanentnie związanego z nią relatywizmu. Tym samym w myśl tezy Huma, iż z bytu nie wynikają powinności , logicznie nie da się dowieść jakichkolwiek poglądów politycznych, poglądów jakiejkolwiek partii. Skoro ich dowiedzenie jest logicznie niemożliwe, to każde stanowisko zasługuje na stanowisko jemu przeciwne z punktu widzenia istnienia przeciwnika politycznego. Co więcej, brak możliwości dla dowodliwości słuszności lub adekwatności danego stanowiska lub poglądu politycznego powoduje, że każde zasługuje na szacunek, gdyż każde z nich z założenia jest nieobalalne lub też niefalsyfikowalne. Relatywizm i demokracja uczy więc konsekwencji w trwaniu przy własnym stanowisku a zarazem oddawania szacunku stanowisku przeciwnemu, gdyż zniesienie stanowiska przeciwnego oznacza absolutyzację własnego i tym samym zniesienie podstawy dla wypaczonych efektów tego typu dyskursu, czyli ideowej podstawy demokracji i w konsekwencji samej demokracji. Istotą dyskursu politycznego wydaje się być jego trwanie bez względu na treść głoszonych poglądów i racji. Co więcej każda argumentacja powinna immanentnie utrwalać stanowisko przeciwne, gdyż jego obalenie oznacza zarazem zniesienie własnego wraz z przynależną mu intencją będąca podstawą dla jej wyrazu.
"Błaznem jest więc ten kto biega w tę i nazad: oto prawdziwa ofiara tej walki"
Czy w tej sytuacji zawartość immanentnej intencji partii politycznych może pokrywać się z formą i treścią ich szczerego uzewnętrznienia w wyrażanych ideologiach? Partyjna ideologia nie tyle nie pokazuje prawdziwego oblicza tej partii, co ze względu na naczelną zasadę określającą formalną strukturę przestrzeni dyskursu politycznego w postaci relatywizacji, nie może jej pokazać. Ideologia staje się płaszczykiem dla interesu partyjnego, który jest skrywany, fasadą dla konkretnych namacalnych korzyści, "uwodzicielską suknią" okrywającą bezwstyd prawdziwych motywacji i ambicji.
Relatywizm i demokracja poprzez utożsamienie pola ich realizacji z przestrzenią mnogości korzyści i materialnych dóbr, redukują wartości do instrumentu w ramach partykularnego interesu i psychologicznej motywacji. Poprzez subiektywizację lub też antropologizację dobra następuje zmiana struktury podstawy dla powinności i obowiązywania. Powinność i obowiązywanie znajdują podstawę w subiektywności człowieka, w bycie podmiotowym. Efektem tego jest formalizacja wartości wraz z nadaniem im tego samego statusu wraz z taką samą rangą jaką posiadają wszelkie przedmioty świata immanentnej intencji oraz przedmioty świata rzeczy, które można kupić i sprzedać.





Komentarze
Pokaż komentarze