To że Tusk z Sikorskim zostali zaskoczeni sytuacją determinacji z jaką naród ukraiński protestuje przeciw Janukowiczowi nie ulega dla mnie wątpliwosci. To, że Polska oficjalnie nie ma żadnej koncepcji polityki zagranicznej wobec reżimu ukraińskiego również nie budzi moich wątpliwości.
"Tusk poinformował na wczorajszej konferencji prasowej, że przekazał Van Rompuyowi informacje z ostatnich dni z Ukrainy i przedstawił mu polski punkt widzenia w kwestii Kijowa."
Jaki ten punkt widzenia, nikt w Polsce nie wie, bo to tylko ocena a nie koncepcja polityki zagranicznej której nie ma. Tusk czeka na ruch i stanowisko UE i tyle.
Rodzi się pytanie, dlaczego do tej pory ze strony UE nie ma żadnej propozycji, bo o Polsce już nie wspomne. UE została tak samo zaskoczona i najchętniej pozbyłaby się problemu gdyby opozycja ukraińska zgodziła się na rozwiazanie "nasz prezydent wasz premier" a tu znowu nie wyszło, opozycja nie poszła drogą okragłego stołu drogą Wałęsy.
POZOSTAŁO TYLKO GLĘDZENIE TYPU
"potępili eskalację przemocy na Ukrainie i zaapelowali o podjęcie dialogu"
Ale rodzi się bardziej wnikliwe pytanie czy Donald Tusk popiera opozycje czy nie, no bo jak można zinterpretować taką postawę Tuska:
Zdaniem Tuska, "dalsza radykalizacja nastrojów i narastający konflikt na Ukrainie nie służy ani samej Ukrainie, ani Europie, ani Polsce - najważniejszemu europejskiemu sąsiadowi Ukrainy".
tzn co Kliczko pomimo namowy nie zdecydował się na podstępną propozycje stanowiska w rządzie, gdzie stałby się chłopcem do bicie dla wpływowych magnatów ukraińskich zwiazanych z Rosją.
Coraz bardziej wydaje sie dziwne również że obłuda UE daje znać choćby w braku apelu do Rosji aby nie szantażowała ekomicznie Ukrainy.
Rodzi to dla mnie pytanie czy UE i premier Polski chcą upadku Janukowycza? Czy może sytuacja rewolucyjna wcale nie jest na rękę UE.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)