W tom bezpticzu i żopy nietu.
Łabendź nie wielbłąd, ale niech pije za swoje.
10 obserwujących
210 notek
61k odsłon
231 odsłon

Nie będzie bałwochwalstwa, albo kryzys Kościoła cichcem odwołany.

Wykop Skomentuj7

A miało być tak pięknie. Miał być zakaz celibatu, obowiązkowe święcenia kobiet, uroczystość Paczamamy wprowadzona do kalendarza liturgicznego.

Huk z głośników, dym z klawiatur, niekończące się cytaty duchownych i świeckich zwolenników, przeciwników, analityków, specjalistów, propagatorów, kompletnych laików, a "w ramach inicjatywy prywatnej" - nabożne niewiasty internetowe, ze scholastyczną precyzją (wymyślonych przez Umberta Eco) mnichów średniowiecznych ustalające, czy "monsignore papież rzymski Franciszek" jest wyłącznie "schizmatykiem", "schizmatykiem i  heretykiem", czy być może również "herezjarchą". Jakiś wirtualny parafianin zdążył był wydalić ze stanu duchownego jakiegoś wirtualnego księdza, który rzekomo odmówił podczas kolędowej wizyty wyczerpujących wyjaśnień co sądzi o "naszych hierarchach, zmianach w Kościele i Pacha Mamie".

I co? 

"... przez wiele tygodni ludzkość miała intelektualne zajęcie i możliwość toczenia gorących sporów na nieistniejący temat. Bo temat nie istnieje. Po prostu. Opublikowany dziś tekst adhortacji papieża na temat Amazonii "Querida Amazonia" zupełnie nie pasuje do adhortacji wirtualnej, stworzonej przez publicystów, internautów, tradycjonalistów i liberałów, watykanistów i cyklistów. (...) Zresztą, ogólnie mówiąc, sensacją adhortacji papieża Franciszka "Querida Amazonia" jest brak sensacji. Kolejny raz okazało się – ku zaskoczeniu jednych i rozczarowaniu drugich – że papież jest katolikiem."

https://www.gosc.pl/doc/6157563.Sensacja-adhortacji


Skracając: jak to genialnie ujął wymyślony przez Izaaka B. Singera rabin: Póki ja żyję, nie będzie w Goraju bałwochwalstwa. Generalnie nie byłoby sensu o sprawie pisać, skoro już ktoś to zrobił i zrobił to lepiej. Nie byłoby, gdyby nie fakt, że napisał mało kto.

Pod jednym, wciśnietym z obowiązku artykułem na Salonie wszyscy bojownicy, i o czystośc misji Kościoła, i przeciwko Kościołowi, tylko symbolicznie zaznaczyli teren. Dzienniki, analityki, komentatory prasowe i wiodące portale wstydliwie milczą. Taki np. portal Inetria wrzucił na główną artykuł o adhortacji tuż przed północą, by świtem bladym, porankiem wrześniowym sprzątnąć go tam, gdzie oko ludzkie nie dochodzi.

I kiedy człowiek patrząc na cały ten cyrk tak sobie siedzi i myśli, to przychodzą mu do głowy różne psie myśli. Na przykład taka: ustawione w kościele posążki Pachamamy jakaś gorliwa ręka zgarnęła i wyrzuciła do Tybru. Jasne.

Ale co zrobić z Pachamamą stojącą w każdym z naszych domów: ze ślepym i niemym bałwanem z plastiku i szkła, zajmującym biurko, stół, albo ścianę na honorowym miejscu salonu, urządzeniem elektronicznym pełniącym obowiązki Mzimu, zza którego przemawiają ukryci czarownicy; posiadacze koncesji, stacji i portali, analityków, paszkwilantów i groszowych najmigębów.

Bałwanem w którego wielu z nas wierzy bardziej niż w Słowo Boże, sprawiając, że ohyda spustoszenia zalega tam, gdzie być nie powinna.


# Uważajcie więc, kogo słuchacie. 

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo