W tom bezpticzu i żopy nietu.
Łabendź nie wielbłąd, ale niech pije za swoje.
6 obserwujących
174 notki
52k odsłony
228 odsłon

Ciąg dalszy morskich opowieści o awanturze arabskiej.

Wykop Skomentuj2

No i mamy pierwsze dowody :) w sprawie irańskiego :) ataku na saudyjską naftę.

Otóż te pociski o których wczoraj pisano, że "nie wybuchły" de facto "nie doleciały" (agencjom się zapomniało) i spadły na pustynię. Obsługi startowej nie przeproszę, bo "spadając na pustynię" też nie wybuchły; znaczy ktoś jednak o zapalnikach zapomniał. Potwierdza się takoż moja teza, że Iran jest zapóźniony technologicznie; już w roku 1960 Jankesi zamontowali Powersowi samolikwidator, mający roz... maszynę w powietrzu, tak żeby nikt nie był w stanie ustalić jej przeznaczenia, natomiast turbany po 60 blisko latach nadal nie potrafią wyposażyć pocisku krążacego w głupi zapalnik rezerwowy likwidujący głowice po wyznaczonym czasie (patent znany z bomb lotniczych lat 40 ub. wieku).

Poza tym, pustynią saudyjską muszą podróżowac wyjątkowo gęste karawany, bo na podstawie takiego np. zwiadu satelitarnego nie da sie ustalić losu pasażerskiego samolotu, rozbitego na lotnisku o znanych koordynatach, a tutaj odnalezienie rzekomych niedolotów o wymiarach trzy na dwa metry, całkiem pośrodku niczego, nastąpiło szybciej niż w kij napierdział. Może były pomalowane na kontrastowy kolor.


Drugim dowodem na straszliwość ataku mają byc zdjęcia lotnicze dymiących instalacji, rurociągów i zbiorników z okragłymi wyrwami w miejscach trafień.

Tyle że, moi mili, głowica bojowa rosyjskiej Ch 55 to PRZYNAJMNIEJ 200 kilogramów wzrywczatki o wysokim równoważniku trotylowym, co namniej, bo "ojciec chrzestny" rosyjskiego pocisku, amerykański Tomahawk przenosi ładunek dwa razy większy. Taki ładunek nie robi dziurki w ścianie; na zdrowy rozum, w miejscu trafionych obiektów powinny ziać łyse, osmalone polany. Chyba, że tak jak podejrzewałem, ktoś opukał rafinerię z moździerza, albo użył "samobójczych" dronów bojowych, po pięć kilo głowicy.


Najważniejsze jednak, że już ustalono miejsce odpalenia fatalnych pocisków. Ustalono je zaś w nader ciekawy sposób i nie była to bynajmniej stara, arabska metoda wróżenia ze strzał. Otóż pustynni stratedzy, widząc że został porażony bodajże północno-wschodni fragment rafinerii, przyłożyli do mapy linijkę i określili, że napad powietrzny musiał nastąpić od irańskiego pogranicza.

Tyle, że cały sens istnienia pocisków samosterujących, zwanych tez przytomie "krążacymi" polega na tym, aby nie leciały one do celu prosto, niczym struga moczu, nadziewając sie po drodze po kolei na całą OPL potencjalnego npla, tylko zmierzały do punktu przeznaczenia po skomplikowanej, okrężnej, z góry zaprogramowanej trasie i nadlatywały na cel z dowolnego, a njlepiej z najmniej spodziewanego kierunku. Tym większy podziw budzi sprawność saudyjskich tropicieli, którym udało się odnaleźć rzekome kadłuby irańskich pocisków.

Im dalej w las, tym bardziej cała historia tej arabskiej awantury wpisuje się w obraz walki "wolnych mediów" z "islamskim terroryzmem", a upór, z jakim czynniki oficjalne i prywatne usiłują nas przekonać, że podstępni mułłowie szykowali wolnemu światu drugie Pearl Harbour, zaczyna mi się kojarzyc z zaangażowanym wierszem pewnego izraelskiego poety:





# refugees welcome

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka