Minął 2009 r. Na całym świecie, nie tylko w Nowej Hucie. Ale kogo może obchodzic reszta świata, kiedy mieszka w Nowej Hucie, kiedy żyje sprawami Nowej Huty. Minął 2009 rok, rok jubileuszu 60. lecia Nowej Huty. Od 2009 odejmując 60 wychodzi 1949. Lokalna władza zabrała się za jubileusz, za jego program. Chcieli "uświetnic" tę okrągłą rocznicę rozpoczęcia budowy największej inwestycji Planu 6-letniego, chcieli się przy tej okazji pokazac mieszkańcom, przypomniec o swoim istnieniu. Ot, zwykła reakcja zakompleksionych politykierków, wiecznie lokalnych, z potwornymi ambicjami, które zazwyczaj przy wyborach parlamentarnych są moooocno weryfikowane. I tak się dla nas postarali, że w całym jubileuszowym programie zapomnieli o sednie sprawy - bo jak można obchodzic urodziny Nowej Huty zapominając o początku, o tym skąd, jak i dlaczego, o ludziach, którzy rozpoczęli historię Nowej Huty, o ludziach dzięki którym po 60 latch można było świętowac ten okrągły jubileusz.
Miniony rok dla Nowej Huty miał byc tym z cyklu przełomowych. Nie został takim. Zarzucam lokalnej władzy w komplecie, bez wyjątków, stratę kolejnego roku, stratę czasu, który można było wykorzystac twórczo i gospodarnie. Mam na myśli oczywiście 'nowohucką gospodarkę turystyczną", ale nie tylko. W zasadzie jubileusz 60 urodzin Nowej Huty minął bez większego echa. Już po fakcie jedna z dziennikarek TVP3 Kraków przygotowała materiał podsumowujący, w którym stwierdziła w komentarzu, że tak de facto nic wielkiego się nie wydarzyło podczas tego jubileuszu - co jest olbrzymim zaskoczeniem przy całym potencjale Nowej Huty, ciągle schowanym, uśpionym, lekceważonym... Co minęło? Jak to wyglądało? Oplakatowanie drogi tramwajowej z Nowej Huty do Krakowa plakatami jubileuszowymi, przygotowanie na kolanie przez przeróżne instytucje imprez, które przyciągały garstę widzów (z wyjątkiem filmowego spotkania na al. Róż), gazetowe konkursy "najpopularniejszych nowohucian 60 lecia", które wygrywał Piotr Ożański na przekór tym, którzy zdjęli "Pietię" z placu w os. Willowym, mecz Hutnika z najstarszą ekipą piłkarską świata i krótki żużel to wszystko co zapadło w pamięci. Takie akcje można przecież robic co roku. Jeśli się komuś chce, jeśli ktoś widzi w tym sens, jeśli Nowohucianom chce się na nie przychodzic, brac w nich udział...
Patrząc na to wszystko co już za nami biorę głęboki oddech, nie znęcam się więcej i czekam na następny jubileusz. Nie ten na 70, 80 czy 90 lecie, ale na 100 lecie. Chciałbym go dożyc. Nawet jeśli przejdzie bez echa. Będę miał wówczas 73 lata. Nie przyszło mi życ w czasie budowy Nowej Huty w 1949 r. Przyjdzie mi może przeżyc jubileusz 100 lecia rozpoczęcia budowy Nowej Huty. Oby. Może moje dzieciaki będą ten jubileusz przygotowywac? Tego im i Nowej Hucie życzę.




Komentarze
Pokaż komentarze