6 obserwujących
64 notki
33k odsłony
539 odsłon

Smoleńsk porównawczo cz. 23. Varig 254. Desperacja nawigacyjna

Wykop Skomentuj39

Trotyl911 sypie notkami o systemach nawigacyjnych w Smoleńsku, co były różne, różniste i podobne, i inne, i użyte w zamachu. Mogly tez byc przenośne klatki z nietoperzami, kupione na pobliskim targu inwentarza i załoga mogła kierować się na ultradźwięki wydawane przez nietoperze. To wszystko jest możliwe. Tylko bardzo mało prawdopodobne.

Jak skomentował JK w profesjonalnej awiacji taka ekwilibrystyka nawigacyjna z setka paxów na plecach to kryminał bo dożywotnia utrata skrzydeł jest oczywista (kto zatrudni pilota z historia takiego podejścia do procedur?). Jest jednak co najmniej jeden wypadek w historii pokazujący desperację nawigacyjną załogi.

Lot Varig 254 to ostatnia czesc podrozy z Sao Paulo do Belem w Brazylii, który wystartował z lotniska Maraba 3go września 1989. Błąd w wyszkoleniu i wykonaniu procedury sprawił, że załoga ustawiła kurs autopilota na 270 stopni, zamiast 27 jak przewidywał plan lotu. Zamiast lecieć w stronę Belem samolot leciał w głąb amazońskiej dżungli.

Załoga zorientowała się o swoim błędzie dopiero kiedy w miejscu gdzie spodziewali się lotniska Belem zastali dżungle. Mieli ciągle dość paliwa by osiągnąć najbliższe lotnisko ale zamiast poprosić o pomoc starali się ukryć swój błąd i próbować dolecieć do Belem. Nie nadali Mayday ani nawet Pan Pan Pan co pózniej okazalo sie przyczyną śmierci części ofiar, które przeżyły katastrofę ale pomoc nie dotarła na czas.

W swojej desperacji próbowali nawet znaleźć nadajnik stacji radiowej AM by użyć go jako punktu nawigacyjnego co stało się na pewien czas przedmiotem spekulacji, że załoga zamiast pilotować samolot słuchała transmisji ważnego meczu piłkarskiego.

Boeing 737-200 lądował awaryjnie w dżungli po wyczerpaniu zapasu paliwa. Z 54 osób na pokładzie zginęło 13. Rozbitków szukano w pobliżu lotniska Belem a ofiary zabrano z rzeczywistego miejsca wypadku dopiero po trzech dniach, po tym jak najlżej ranni rozbitkowie dotarli o własnych siłach do wioski. 

Z jedną insynuacją zgadzam się z trotylem911. CIA istotnie mogła wpłynąć na decyzje o niepublikowaniu aneksu raportu WSI. Znając Antka, aneks składał się z nadinterpretacji, insynuacji i pomówień. Oznaczał więc ryzyko wielu przegranych procesów i wysokich odszkodowań. Jak wiadomo Antek nie przegrywa procesów. Przegrywa je MON a odszkodowania płaci podatnik z budżetu MON. To by oznaczało brak środków na wydatki obronne i konieczność obrony dzidami, wystruganymi przez żołnierzy samodzielnie jednym nożem na batalion. Jednym z zadań CIA jest obrona wszystkich członków NATO przed dywersją więc tu dzialanie, jesli miało miejsce, było jak najbardziej uzasadnione

Wykop Skomentuj39
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka