nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
199
BLOG

Cmentarna polka i Polak Jaruś Pan

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Społeczeństwo Obserwuj notkę 11

Czegoś tu chyba nie potrafimy po imieniu nazwać. Dookreślić, zdefiniować, zdiagnozować. A może z góry wykluczamy, bo to tak nieprawdopodobne, że aż niemożliwe. No i przecież aż wyłupiamy gały, widzimy, ale nadal nie rozumiemy. Politolodzy, etycy, socjologowie, dziennikarze, filozofowie wyciągają przymiary i mierzą. I nic im nie wychodzi.  

Oczywiście ci, którzy oburzają się na traktowanie Polski jako prywatnego folwarku przez prezesa PiS mają i słusznie krzyczące argumenty, i trafnie wskazują źródła skąd pełzający tyran czerpie natchnienie. Ale kompletnie nie dostrzegają, że to go autentycznie bawi i sprawia mu niekłamaną dziecięcą radość. Może dlatego nam to umyka, bo człowiek ten nie wygląda na dziesięć lat, a do swojej zabawy używa oprzyrządowania zarezerwowanego dla dorosłych. 

Jemu wystarcza nadzwyczaj nieskomplikowana zabawa w 'gońcie mnie'. Przenigdy odwrotnie. Do udanej zabawy tak ustala reguły, żeby na pewno nikt go nigdy złapać nie mógł. Proste? Jak to uzyskać? Zawsze i wszystkim mówić NIE. Koniec reguł.

Swoim mówić NIE od dawna już nie musi, na jeden ruch palcem klaszczą, na umyślnie wygięty gwiżdżą, plują, wyją i skaczą. Ich demokracja to jednomyślność. Norwidowski naród, co nigdy myślą nie wojował.

Bo jest Naród i łżenaród. To jedna jedyna oczywista oczywistość. Koniec kropka, Cała reszta to już tylko zasłona dymna. 

Ma koło siebie kilkoro sędziów, paru księży, lekarzy, artystów. Ci zawsze są prawdziwi i uczciwi. Jacy są dla niego wszyscy inni kończyć przecież nie trzeba. Nie ma żadnego konfliktu PiSu z sędziami. Jest tylko wredna, z niskich żądz zabawa Kaczyńskiego z tymi, którzy mu nie klaszczą. I niszczenie ich, bo całą zabawę mu psują. Wróć. Zabawę zdradą swą gwarantują.

Tyran pisałem. Ooo, tę akurat swoją zabawę to naprawdę traktuje śmiertelnie poważnie i odpowiedzialnie. Zastępuje mu ona kilka innych namiętności i rozkoszy, załatwia też kompetencje polityczne. To już nie jest tylko udawana zemsta za straszliwe krzywdy, których jakoby doznał, ale i regularny perwersyjny sadyzm. Jego zawodowe być albo nie być. Starotestamentowy archetyp, gdzie zło trzeba ogniem piekielnym. Dobro - zło. Zbrodnia - kara. Prawo - sprawiedliwość. On - nic. Tyran z powołania i z potrzeby chwili. Jedyna bezpieczna i przyjazna przystań.

I tylko porusza na planszy swoimi Maziarskimi, Łepkowskimi, Frasyniukami i wszystkimi mądrzejszymi od siebie. Oni mają go za dorosłego i poważnego, a za maską dorosłego jest wystraszone, okrutne, narcystyczne dziecko, które ma tę przewagę, że nikt go nie rozgryzł. A nie rozgryzł, bo go nie rozumie. I robi tym wszystkim nieakceptującym go jako dorosłego na złość. 

Najechał zamknięty dla Polaków cmentarz specjalnie. Byśmy to wszyscy wyraźnie widzieli. Władza to ciężka praca, a za ciężką pracę należy się nagroda. To uzależnione od nagród dziecko. Słowa p. Łepkowskiej odebrał jako kolejną taką nagrodę. Tym cenniejszą, że mógł jeszcze szerszej publiczności pokazać, ile jest w stanie zrobić syn dla matki. I jest przekonany, że słupki mu znów skoczą. Bo jak zaczną spadać, to pokaże nam szybko inną bajkę. W której dobry król Jaruś każe jakiegoś złoczyńcę i zdrajcę. 


Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo