Średniowieczne poglądy naukowe księdza Oko absolutnie nie wymagają naukowych dociekań. Wymagają zrozumienia i wyrozumiałości, bo są jedynie emanacją obskurantyzmu. Dlatego poglądów księdza Oko - zupełnie inaczej niż samego Oko - nie potrzeba karać więzieniem. Z nim samym zaś, gdy popełnia przestępstwo, sprawa od strony prawnej jest arcybanalnie oczywista. Przy czym dramat księdza Oko polegać miałby na tym, że przestępstw dokonywać miałby wskutek posiadanych poglądów. Jakkolwiek to smutne, to smutne przede wszystkim dla homofobów.
Dla mnie ten naciągany paradoks jest jednak cokolwiek zabawny. Tak jak zabawne jest mówienie o jakimś lobby w sytuacji, gdy to lobby jest tylko konsekwencją statystyki, regułą. Jeżeli lwia część tzw. duchowieństwa jest homoseksualna, to normalne chyba jest, że również lwia część będzie na szczytach takiej eklezjalnej organizacji. Równie dobrze mógłby ksiądz Oko walczyć np. z tym, że ma na nazwisko Oko. No bo też: dlaczego, po co, kto za tym stoi...
Z tego, że ksiądz Oko naukowo odkrył u siebie heteroseksualizm nie wynika przecież, że właśnie heteroseksualizm miałby być dominującym, uprzywilejowanym, czy też w jakikolwiek inny sposób uświęconym lobby w KK. Słowem, nie ma w KK czegoś takiego jak rozumiane przez księdza Oko 'lobby homoseksualne', jest tylko reprezentatywność i niewątpliwie konsekwencja czegoś. Mniejsza dzisiaj czego, to temat na inną okazję.
Natomiast już to, że ksiądz Oko ewidentnie chyba odkrył, iż jego poglądy mogłyby uprawomocniać popełnianie przez niego przestępstw, pozwalałyby kogokolwiek mu dyskryminować, zabawne już nie jest. Każe natomiast zadać pytanie, czy to nie właśnie jakieś lobby nakazuje mu takie postępowanie.
Bez wątpienia musiałoby to być lobby przestępcze. Lobby, którego ksiądz Oko jest co najwyżej wierzchołkiem góry.
Ciekawostką jest, że w bojach sądowych karanego już za podżeganie do nienawiści księdza Oko wspiera Ordo Iuris, ostatnio bardziej lobby katolickich rozwodów.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)