...A kiedy, A kiedy, A kiedy, A kiedy z Polski wyjechałeś gdzieś...
To nawet, To nawet, po latach, po latach, my rozpoznamy się.
Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina...
Historia utworu jest równie pouczająca jak jego przesłanie. Skomponował go na nocnej warcie w 1972 roku w Ostrowie koło Jastrzębiej Góry pewien harcerz, natomiast miliony z tytułu praw autorskich zgarnia do dzisiaj discopolowy szansonista, mający na koncie dziesiątki podobnych plagiatów. Harcerz chronologicznie tkwił w harcerstwie socjalistycznym, zatem można to sobie interpretować, że szansonista wcale nie ukradł, a tylko odebrał komuchowi co nie jego.
Oryginalny tekst niósł ewidentne wykluczenie. Wielką rodziną byli tylko harcerze, słusznie więc lepkopalczastny szansonista twórczo rozciągnął to na wszystkich Polaków. Różnica zasadnicza, juma ta zatem paradoksalnie jest głęboko patriotyczna. A wręcz arcypolska, cokolwiek by ktokolwiek przez to chętny był sobie rozumieć.
Nie inaczej można traktować oryginalną część tekstu, lakonicznie informującą, że piosenkowy podmiot z Polski wyjechał gdzieś... Na przykład do Izraela. Jedni od tej pory mówią, że szklanka jest w części pusta, inni, że w tej pełnej części jest tylko częściowo czysta. Mniej przebierający w słowach z porozumiewawczym przekąsem akcentują pochodzenie małżonki ministra Sikorskiego, lub już bez tego przekąsu wieszają wielki baner na stadionie: "śmierć garbatym nosom". Niby ciut inne środki wyrazu, ale wiadomo: wszyscy Polacy to jedna rodzina.
Język naturalnego środowiska aktualnie sprawującego urząd prezydenta RP Karola Nawrockiego, czyli regularnego stadionowego kibolstwa, daleki jest oczywiście od jakiejkolwiek poprawności, czy też od historycznej precyzji. Czasami jednak mówi znacznie więcej, niż sam chciałby powiedzieć. I nie inaczej jest z przypomnianym w niniejszym tekście pisanym polskim alfabetem hasłem, "śmierć garbatym nosom".
Można owo hasło rozbierać różnorako, socjologicznie, politycznie, naukowo czy choćby tylko publicystycznie, ale bezsprzecznie sam przekaz jest zarówno faktem istniejącym, jak i faktem historycznym. Taką postawę deklarowało wielu Polaków zarówno przed 1939 rokiem, jak i po roku 1945. Dlatego czepianie się izraelskich stadionowych kolegów prezydenta Nawrockiego faktycznie wybitnie złośliwego wyakcentowania doskonale wszystkim znanej symbolicznej daty, jest z perspektywy wielowiekowej postawy wielu Polaków tyleż małostkowe, co i zwyczajnie obłudne. Wystarczy sobie tylko wyobrazić, co twórcy dzisiejszych polskich stadionowych haseł robiliby w 1939 roku.
Patrząc z innej perspektywy, to tylko kibole kibolom przekazują swoje prawdy. Każdy swoją. Niemiłosiernie cząstkową i wręcz zabójczo kulawą, jednak nie sposób odebrać jej nosicielom tego, iż z głębi serca i prawdziwie prezentują swoją postawę i poglądy, Wszyscy kibole to jedna rodzina.
Inne tematy w dziale Polityka