...Prawo i Sprawiedliwość to jest moja partia, ja na pewno nie wyjadę z PiS...
Potrzeba tłumaczyć, co znaczą te słowa? Deklaracja jest arcyboleśnie prosta: jeśli ktoś ma odchodzić, wyjść z PiS muszą inni. Jedni na emeryturę, drudzy na wewnątrzpartyjny aut – jeśli oczywiście w miarę szybko intelektualnie się pozbierają i zadeklarują lojalność nowemu szefowi tego, co powstanie na gruzach PiS. Reszta już teraz może iść won, jak mawia prawicowa inteligencja.
Czy Morawiecki ma moralne prawo do przejęcia PiS? Czy jest najlepszą opcją do objęcia przywództwa po niedołężniejącym fizycznie i politycznie prezesie? Czy już może czuć się prezesem tego, w co przepoczwarzy się PiS? Trzy razy TAK.
Ograł Morawiecki wszystkich w PiS – z prezesem na czele. Ograł na miękko, ale bezlitośnie i w zasadzie bez jeńców. Kto teraz podskoczy, dostanie tylko jedno miękkie ostrzeżenie, oczywiście wraz z sugestią ewentualnej alternatywy – won.
Nowy właściciel PiS nauczył się od prezesa, jak prowadzić tę latami selekcjonowaną zbieraninę. Zdobytej wiedzy nie zawaha się użyć. Lecz czy choć trochę ucywilizuje ten od dziesięcioleci antydemokratycznie tresowany aktyw? Oto jest pytanie.
Niezwykle politycznie wyrobieni komentatorzy SALON 24 mogliby próbować na to pytanie odpowiedzieć. Jednak koniecznym warunkiem, jak zawsze, wydaje się jasny i wyraźny sygnał z centrali. Problem w tym, że jeden taki przekaz już wysłał Morawiecki. Co to oznacza?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)