Mam dylemat. Nie wiem, czy zachowanie szofera z Bielska można już nazwać patriotyzmem, czy byłoby to jednak nadużyciem. Być może po prostu zrobił to, co powinien zrobić każdy przyzwoity człowiek. Wypełnił swój obowiązek wobec wspólnoty. I tyle.
Ale z drugiej strony wiem, że z żartami trzeba czasem ostrożnie. Z żartami z patriotyzmu - szczególnie. Zwłaszcza gdy za tym patriotyzmem stoi obwieś. Albo - używając określenia Roberta Mazurka - "zwyrol". Im większy zwyrol, tym patriotyzm staje się prawdziwszy i szlachetniejszy. Coraz bardziej nietykalny.
Na razie nie interesuje mnie, co tym patriotą kierowało. Za chwilę być może zaproszą go do TV Republika. Wtedy dowiemy się wszystkiego. Najwięcej rzecz jasna o napadających na patriotów.
Bardziej interesuje mnie jednak, dlaczego niektórzy już teraz próbują pisać mu hagiografię. Zanim w ogóle zabrał głos. Zanim przeprosi. Zanim wyjaśni, co go tak obywatelsko wzburzyło. I zanim usłyszeliśmy, że nogi na siedzeniu oraz zasiłki z jego podatków to dla ciężko pracującego polskiego patrioty o jeden argument za dużo. Bo właśnie tak zapewne będzie wyglądała ta opowieść.
Potem go schowają. I będą pokazywać jak Walusia. Białego Polaka, który zabił Afrykanina w jego ojczyźnie. RPA - i wszystko wiadomo. Bez fonii. Jak Dziwisz pokazywał słoik z obciętymi paznokciami wiadomo kogo.
Jak narodową relikwię.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)