Wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki był premierem Rzeczypospolitej nie dlatego, że Jarosław Kaczyński nie chciał nim być, nie mógł albo się tego wstydził. Był premierem dlatego, że prezes Kaczyński premierem być nie potrafił. Premier musi bowiem nie tylko wygrywać polityczne bitwy, ale przede wszystkim budować, organizować i brać odpowiedzialność za państwo.
Dlatego zbyt dalekie pogrywanie prezesa z człowiekiem, który politycznie go przerasta, może ostatecznie okazać się kosztowne przede wszystkim dla samego Kaczyńskiego. Tu już jego: "ja bez żadnego trybu" nie zadziała.
Chce rzec jasna z grupy Morawieckiego zrobić "zdradzieckie mordy", bo wie, że sami z PiS nie odejdą. A wyrzucić nie ma ich za co.
Co za pech.
Przecież wróg rozbijający jedność partii miał być w innym miejscu...




Komentarze
Pokaż komentarze (9)