nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
33
BLOG

Sensaci tropią bolszewików zbyt osobiście

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 12

 

Czy można odnieść wrażenie, że Akredytowany Edmunt Klich pogrywa w kulki z wyznawcami teorii spiskowych? Z tymi wychowanymi na Detektywie, a obecnie żywiącymi się paszą z Faktu lub innego Naszego Dziennika sensatami? Że miażdży ich, jakoś specjalnie nawet nie ukrywając, iż znane sobie informacje dozuje niczym jakiś koneser mlaszczący lepsze wińsko.
 
Patrioci uczą się nowego zdania:  'Klich Edmunt to sługus sowiecki'. Cóż za szczerość! A jaka przenikliwość! Argumenty może i trącące lekkim zdebileniem... ale przecież jeszcze niedawno działały?!
 
A ten bez cienia strachu w oczach wobec tak straszliwego pomówienia używa  bezczelnego komunikatu: - znam prawdę i nie zawaham się jej użyć...No i nie poczuwa się... znaczy bolszewik i pogrywa w kulki.
 
Ale prawdziwie mistrzowska metodyka w przekazywaniu informacji jest dzieckiem dwóch rzeczy: jego egocentrycznej mądrości – wie, że czasem danym mu dysponuje on a nie obszczekiwacze, i lekcja, którą dostał od Tuska, będącą lekcją nietrudną i niespecjalnie mu niemiłą: „Musi się nauczyć postępować z państwem delikatnie.” - to Tusk do dziennikarzy. No i dobrze, niech się chłop uczy...
 
No to się uczy i korzysta z szansy. Wie, że żaden z obszczekiwaczy nie ma argumentów – bo wie ile pracy muszą włożyć w śledztwo ludzie naprawdę zajmujący się wyjaśnianiem katastrofy. Wie też, jak mocne są dowody świadczące o przyczynach tej niepotrzebnej i nieskomplikowanej jak na tego typu wypadki katastrofy.
 
Śledztwo jeszcze nie skończone, ale wbrew faktoidalnym publicystom i politykom, na czasie zależy i rządowi polskiemu i rosyjskiemu – przyczyn chyba nie trzeba tłumaczyć.  Czym szybciej poznamy oficjalne wyniki tym lepiej. Kropka. Z tym zgodzić się muszą wszyscy. Zarówno ci, którym to na rękę, jak i ci pozostali… Ci, którzy już  triumfalnie obwieścili, że prawdy nie poznamy nigdy i tak umrą tak samo głupi jak się urodzili. Bóg z nimi. Zresztą część z nich jest współwinnymi. Milczeli gdy Gosiewski i Karski utrwalali patologie. Teraz jedynie się bronią.
 
Więc Edmund Klich lansuje się przy okazji, bo robota to lekka i łatwa. Ma jedynie przekazać proste oczywiste fakty. Można odnieść wrażenie, że bawi się tą swoją pracą w kotka i myszkę z obłąkanymi sensatami – ale to mylne wrażenie.
 
To bowiem sensaci stosują taktykę obwiniania sprawstwem zapleśnienia własnego sera wszystkie koty w okolicy. Dodatkowo wyskakują z nor by wykrzyczeć tą rewelację kotu w twarz.  Żaden kot w takiej sytuacji nie powstrzyma się przed machnięciem łapą z pazurem. Tym pazurem jest smutna prawda o złych warunkach przechowywania sera.
 
Dodatkowo można odnieść wrażenie, że Klicha jako kota stworzyli właśnie twórcy spleśniałego sera. 
 
Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy - Klich błyskawicznie skorzystał z szansy z jakiej nie potrafił skorzystać przez dwa lata Mariusz Kamiński. A jaką nieszczerze i samozwańczo chce teraz sam siebie obdarzyć Kaczyński by wygrać prezydenturę. Jeżeli ktokolwiek da Kaczyńskiemu szansę,  powinien to zrobić na swoich warunkach. Z miejsca gdzie stało ZOMO nikogo wszak Kaczyński jeszcze nie odwołał.
 
Ta szansa to zwykłe porozumienie i dialog. Coś, czego nawet ‘odmieniony’ Jarosław Kaczyński dalej nie potrafi. Z rady Tuska udzielonej Klichowi pewnie też niewiele rozumie. On i jego drużyna znają dobrze tylko grę w kulki. W bolszewika. Tym wygrywali blisko 20 lat. Tym przesiąknęli i tym się stali.
 
 
 
 
 

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka