Z kłamaniem jest jak z wszystkim - trzeba umieć to robić. Watykan, po prawie dwóch tysiącach lat praktyki robi to z wdziękiem szympansa udającego delektowanie się niebiańskim napojem z okolic Bordeaux.
Ostatnio, korzystając oczywiście z okazji(bo konkurencja Boga w produkcji ludzi dostała Nobla, a Bóg jak zwykle nie), ustami swojego 'eksperta od spraw bioetycznych', monsigniore prałata Ignacio Carrasco de Paula, Watykan postanowił banalne już w dzisiejszych czasach kłamstwo fundamentalne o pochodzeniu człowieka, przykryć jak zwykle kłamstwem pomocniczym. Zamącić.
Kłamstwo pomocnicze KrK jest jak zwykle kłamstwem wzbudzającym więcej emocji niż to warte - ma to na celu odwrócenie uwagi od kłamstwa fundamentalnego - czyli od faktu, że jak mężczyzna i kobieta pójdą do łóżka to Boga tam między nimi nie ma, są oczywiście wszelakie uczucia, uczucia zarówno małżeńskie jak i te niższe, popędy katolickie, i jakby te z drugiej strony, zwierzęce - ale Boga nikt tam jeszcze nie widział, w przeciwieństwie do ludzkiego nasienia, które w trakcie produkcji człowieka występuje zawsze. Widziały ręczniki, pokrowce pościelowe i wszyscy inni tego typu mordercy, w pewien sposób tradycyjni i dopuszczalni przez kościół - bezczelność KrK jeszcze nie sięgnęła momentu, w którym dzikim wrzaskiem: MORDERCY! będzie traktować każdego niezbyt starannie przykładającego się do aktu zapłodnienia... kropla nasienia na ręcznik - pięć lat więzienia.
Na szczęście, Kościół rzymsko Ka...cki sobie może. Może co najwyżej produkować kolejnych, tylko sobie pożytecznych 'specjalistów od bioetyki' pokroju Tomasza Terlikowskiego mamroczącego coś do lodówki lub próbówki. A czasami gaworzącego coś medialnie do Alicji Tysiąc, czego prywatnie w domu pani Alicji, w obecności np. dbającego o nią chłopa, kolega Terlikowski w obawie o swoje uzębienie nigdy by nawet nie pomyślał.
Co chce nam więc przesłonić Watykan walcząc ze szczęściem co dziesiątej bezpłodnej pary na świecie, a w Polsce podobno nawet co siódmej? Od czego chce odwrócić uwagę niewybrednymi, prymitywnymi i mocno chamowatymi odzywkami, wprost wychryczanymi żeśmy mordercy?
Nobel - nagroda za in vitro... Człowiek rodzi się dzięki człowiekowi - Robertowi Edwardsowi, dzięki nauce i uczonym. Kolejny koronny dowód na nieistnienie Boga. Nauka nie tylko ma dowód na nieistnienie tego czego nie ma, nauka ma żelazny dowód na kłamstwo Watykanu i sprzedawanej przez niego bajki - dla niepoznaki zwanej religią.
Wali się nie tylko monopol panabozi na stworzenie człowieka, wraz z rozwojem nauki wali się wręcz cała ta wydmuchana ze strachu filozofia, oparta głównie na niewiedzy zarówno straszących jak i straszonych.
Teraz, jak zwykle na chybcika i po partacku (bo może się uda odwrócić uwagę) trzeba straszyć Edwardsem... Niestety katoliccy i wszyscy inni misiowie od 'bioetyki'... Ludzi urodzonych z próbówki jest już ponad cztery miliony, a wasz Bóg nawet nie pomagał panu Edwardsowi...
Nawet nie pomagał... Wiecie o czym mówię?
Bioetyk


Komentarze
Pokaż komentarze (2)