nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
377
BLOG

wprost zrobieni w głupka

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 6

Że jakaś demaskacja nastąpi, podejrzewałem już w momencie, w którym wziąłem wczorajsze Wprost do rąk. Wpuszczanie myśliwych smoleńskich w kanał było zbyt oczywiste. Kto sie miał na to dać złapać? Ci co zwykle - zawsze się łapią.

Sposób, w jaki Wprost zastawiło tą pułapkę jest w swej prostocie mistrzowski.

Zaś moja ocena tego posunięcia jest również prosta, pewna starsza kobieta - utrzymująca się za komuny ze sprzedaży wódki mawiała: głupków nie sieją, wystarczy ich tylko karmić a będą ci jedli z ręki... czy jakoś tak... Fakt, że trochę jakby niezborne to jest, no ale czego wymagać od zwykłej sprzedawczyni...

Co zrobiło Wprost? Ano nic szczególnego wbrew temu co piszą zarówno sPISmeni, jak i co, którzy opierają się na racjonalnym myśleniu. W przypadku tych drugich trochę mnie to dziwi, bo Wprost przecież też myślało w pewien sposób racjonalnie wciskając pomiędzy 12 stron ważnych, choć w większości juz znanych faktów, informację o tym co zeznawała wdowa po pośle Deptule...

Wprost, gdyby naturalnie miało taką wiedzę - jak było nie wiadomo -  mogłoby już wczoraj napisać, że prokurator na temat tego telefonu ma 'wyrobione zdanie' i podać je do wiadomości konsumentów śmieciowych informacji - ale po co? Co to by zmieniło? Czy Macierewicz zaprzestałby wtedy tworzyć swoje science fiction na temat telefonu? Czy red. Warzecha przestałby używać argumentu, że jego przypuszczenia są 100(!) krotnie bardziej prawdopodobne niż logiczne argumenty jego rozmówcy?

Nie ma takiej opcji - jak pewnie mówiłaby sprzedawczyni bezakcyzowej wódki gdyby jej młodość przypadała w czasach smoleńskich, a klient chciałby wyszarpać flache na borg.

To towarzystwo zwyczajnie z tego żyje. Każdy z czegoś żyje. Jedni ze sprzedaży wódki, inni ze sprzedaży swoich walorów umysłowych... Choć jest coś co ich łączy. Spoiwem tym jest to, że tak jedni jak i drudzy nie powinni tego co mają najcenniejsze za szybko puszczać w obieg. Zarówno szlachetna kobiecina żyjąca z tego, co własnymi rękoma dotaska do swojego miejsca pracy, jak i owi pracujący szarymi komórkami, muszą być tak samo czujni. Pierwszej może się nie udać sprzedaż gdy wpierw nie otrzyma zapłaty, drugim sprzedaż się nie uda, gdy towar którym zamierzają walić w łeb kupują z niepewnego źródła.

Cwany - by nie rzec Lisi - tygodnik mógł tę będącą zwykłą tykającą bombą informację o telefonie otrzymać właśnie w formie tykającej bomby - w formie w jakiej ją upublicznił, bez tłumaczenia prokuratury, że to śmieć. To już mniej istotne - wiedzieli co robią i zrobili to dobrze.

Tych, którzy się łudzą, że obłąkani politycznie pisowcy po tej dotkliwej nauczce odpuszczą, lub jest przekonany, że Wprost zagrało troszkę nie fair chciałbym zapytać: czy gdy znajdujecie na ławce w parku nieopisaną flaszkę z napojem dziwnego koloru i do tego dziwnie pachnącą... to czy zabieracie ją domu i wraz z przyjaciółmi pijecie? Jeżeli jest ktoś taki, to niech to co zrobił Wprost potraktuje jak jedyne skuteczne lekarstwo na lekkomyślność.

To, że Wprost dodatkowo zrobiło test na inteligencję tym jakże czytelnym numerkiem, to temat na inny wieczór.

Dobranoc

Ps. Bym zapomniał... Na zdrowie!

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka