Czy nie macie państwo wrażenia, że Joanna Kluzik Rostkowska ostatnimi czasy jakoś wypiękniała? Sprawia wrażenie nieco odmłodzonej, czarując nas z ekranów i szpalt swoim nowym wizerunkiem. Wręcz zmusza nas do wypowiedzenia tradycyjnej grzeczności: O! dawno się nie widzieliśmy, dobrze wyglądasz!
A i w rozmowach z dziennikarzami spokojniejsza jakby... wyluzowana i nawet żartująca... Jakby jakiś balast zrzuciła. Ogromny ciężar jaki uwierał ją ostatnimi czasy w diabły cisnęła. I stała się. Jest. Wróciła do świata żywych. Po długiej i niebezpiecznej podróży znowu wśród ludzi. Na pewno poobijana i zmęczona, ale też niewatpliwie zahartowana i silna. Jej myśli stały się przejrzystrze i bardziej zrozumiałe, niespętane zawiłą retoryką adwokata z urzędu dogadanego z prokuratorem przed rozprawą w sprawie swojego klienta recydywisty, któremu i tak nie zależy czy pójdzie siedzieć - bo wyroki służą mu wręcz do chluby, nobilitują go w jego świecie i są wpisane w jego plany życiowe.
Metamorfoza? Przebudzenie? Cholera wie co to dokładnie. Bo takie zmiany nie mogą w człowieku nastąpić tylko i wyłącznie z powodu z rysującej się szansy jej awansu zawodowego jaką niewątpliwie jest możliwość wskoczenia na wyższy stołek we własnej partii. Szczególnie, gdy awans był od jakiegoś czasu zakładany i na tyle realny, że nawet proponowany. Inna sprawa, że partia, w której barwach występuje rządzi się wewnątrz siebie trochę innymi standardami mówiąc oględnie - jej szef nie bawi się w ograniczające jego osobistą partię jakieś procedury demokratyczne. Szkodzisz Matce Partii - na mordę z tobą. Taka jakaś zasada, że matka święta jest i że jak się stosuje hasło o przewodnictwie Matki Partii to nawet uda się uciec od zarzutów o despotyzm, zamordyzm czy inny absolutyzm. Jarosław Kaczyński zaś, jest tylko stojącym u boku Matki Partii pilnującym ojczulkiem, by wszystkie dzieci kochały mamuśkę.
Kluzik Rostkowska nigdy nie pasowała do tej rodzinki. Wyraźnie było widać, że posiadanie wujków w postaci Ziobry, Kurskiego, czy też wreszcie oberojczyma - Kaczyńskiego - uwiera i gniecie naszą Joasię. Na tyle uwiera, że postanowiła zrobić porządek w tej o tyle nie kazirodczej rodzinie, że przecież to nie jest rodzina naturalna, to rodzina zastępcza. I tutaj dymanie polityczne członków partii przez prezesa nie jest żadną patologią - to przejaw miłości i troski głowy rodziny o scementowanie familii.
Postanowiła, że nie będzie prać brudnej bielizny przyszywanych wujów, bo gęba wyłącznie czyścicielki nie swoich brudów, jak i świecenie oczami za przyszywanego ojczyma publicznie odurzającego się prymitywnymi fantasmagoriami i nie tylko nimi, zwyczajnie jej już nie odpowiada.
Czy Joanna Kluzik Rostkowska samodzielnie odejdzie, czy nie odejdzie, czy też tatuś wyrzeknie się i każe szukać nowej rodziny jest jakby mniej ważne. Ważne jest to, że rodzinka ma teraz urlop w udawaniu świętoszkowatej, o którym niektórzy jak wujek Zbyszek zdają się nie wiedzieć. Tenże, dowiedziawszy się, że Kluzik Rostkowska przyzwyczajona już do prania partyjnych brudów postanowiła wyprać i samego Ziobrę, mówi:


Komentarze
Pokaż komentarze