nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna
218
BLOG

tytuł brukowy - 'Miłość w pralni'

nerwica eklezjogenna nerwica eklezjogenna Polityka Obserwuj notkę 0

Czy nie macie państwo wrażenia, że Joanna Kluzik Rostkowska ostatnimi czasy jakoś wypiękniała? Sprawia wrażenie nieco odmłodzonej, czarując nas z ekranów i szpalt swoim nowym wizerunkiem. Wręcz zmusza nas do wypowiedzenia tradycyjnej grzeczności: O! dawno się nie widzieliśmy, dobrze wyglądasz!

A i w rozmowach z dziennikarzami spokojniejsza jakby... wyluzowana i nawet żartująca... Jakby jakiś balast zrzuciła. Ogromny ciężar jaki uwierał ją ostatnimi czasy w diabły cisnęła. I stała się. Jest. Wróciła do świata żywych. Po długiej i niebezpiecznej podróży znowu wśród ludzi. Na pewno poobijana i zmęczona, ale też niewatpliwie zahartowana i silna. Jej myśli stały się przejrzystrze i bardziej zrozumiałe, niespętane zawiłą retoryką adwokata z urzędu dogadanego z prokuratorem przed rozprawą w sprawie swojego klienta recydywisty, któremu i tak nie zależy czy pójdzie siedzieć - bo wyroki służą mu wręcz do chluby, nobilitują go w jego świecie i są wpisane w jego plany życiowe.

Metamorfoza? Przebudzenie? Cholera wie co to dokładnie.  Bo takie zmiany nie mogą w człowieku nastąpić tylko i wyłącznie z powodu z rysującej się szansy jej awansu zawodowego jaką niewątpliwie jest możliwość wskoczenia na wyższy stołek we własnej partii. Szczególnie, gdy awans był od jakiegoś czasu zakładany i na tyle realny, że  nawet proponowany. Inna sprawa, że partia, w której barwach występuje rządzi się wewnątrz siebie trochę innymi standardami mówiąc oględnie - jej szef nie bawi się w ograniczające jego osobistą partię jakieś procedury demokratyczne. Szkodzisz Matce Partii - na mordę z tobą. Taka jakaś zasada, że matka święta jest i że jak się stosuje hasło o przewodnictwie Matki Partii to nawet uda się uciec od zarzutów o despotyzm, zamordyzm czy inny absolutyzm. Jarosław Kaczyński zaś, jest tylko stojącym u boku Matki Partii pilnującym ojczulkiem, by wszystkie dzieci kochały mamuśkę.

Kluzik Rostkowska nigdy nie pasowała do tej rodzinki. Wyraźnie było widać, że posiadanie wujków w postaci Ziobry, Kurskiego, czy też wreszcie oberojczyma - Kaczyńskiego - uwiera i gniecie naszą Joasię. Na tyle uwiera, że postanowiła zrobić porządek w tej o tyle nie kazirodczej rodzinie, że przecież to nie jest rodzina naturalna, to rodzina zastępcza. I tutaj dymanie polityczne członków partii przez prezesa nie jest żadną patologią - to przejaw miłości i troski głowy rodziny o scementowanie familii.

Postanowiła, że nie będzie prać brudnej bielizny przyszywanych wujów, bo gęba wyłącznie czyścicielki nie swoich brudów, jak i świecenie oczami za przyszywanego ojczyma publicznie odurzającego się prymitywnymi fantasmagoriami i nie tylko nimi, zwyczajnie jej już nie odpowiada.

Czy Joanna Kluzik Rostkowska samodzielnie odejdzie, czy nie odejdzie, czy też tatuś wyrzeknie się i każe szukać nowej rodziny jest jakby mniej ważne. Ważne jest to, że rodzinka ma teraz urlop w udawaniu świętoszkowatej, o którym niektórzy jak wujek Zbyszek zdają się nie wiedzieć. Tenże, dowiedziawszy się, że Kluzik Rostkowska przyzwyczajona już do prania partyjnych brudów postanowiła wyprać i samego Ziobrę, mówi:

"Wbrew informacjom, że mam tak ważną rolę do odegrania w PiS, co nie jest prawdą, nasza lojalność wobec prezesa i solidarność z nim jest tak wielka jak chyba nigdy dotąd..."

Ojciec, prać? Zdaje się dzisiaj pytać Joanna Kluzik Rostkowska. Co powie Tata? Kogo osaczy swoją miłością? Kogo zbyt pobrudzonego schowa znów do szafy? Jedno jest pewne - sam do szafy nie wlezie... I tak jak zwykle, sam się weźmie do prania. Swoją osobę przy tym zaniedbując.

Bóg to za mało

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka